3613 0

Niebywała historia, Amazon stwierdził, że zamiast ścigać sprzedawców za kupowanie opinii będzie sprzedawał je sam. To nie żart!

Dotychczas, Amazon tępił praktykę kupowania opinii zakładając całkiem słusznie, że płacenie z recenzje sugeruje wymóg, aby była ona pozytywna. O tym, że tego typu praktyki mogą skończyć się źle przekonał się właściciel portalu fiverr.com, którego oferta skierowana jest do drobnych freelancerów. Portal umożliwiał łączenie kupujących i sprzedających cztero- i pięciogwiazdkowe komentarze na Amazone w cenie już od 5 dolarów za sztukę. Całe działanie było przeprowadzane na skalę masową – tylko w jednym z pozwów prawnicy Amazona ustalili, że w procederze brało udział ponad 1000 użytkowników Fiverra.

Co więcej, Amazon nie zgadzał się (i nadal się nie zgadza) na praktykę w ramach której sprzedawcy przekazują swoje produkty w zamian za ich recenzje. Ten proceder zapewne dotyczył głównie sprzedaży produktów bezpośrednio przez producentów w modelu „direct to consumer”.

Teraz nastąpiła częściowa rewizja dotychczasowej polityki. Sprzedawcy, w postaci wyłącznie fabrycznych marek, które posiadają aktywne konta w amerykańskim marketplace, mogą zgłosić się do Amazona w celu uzyskania recenzji swoich świeżo wprowadzonych do sprzedaży produktów. Amazon z kolei zgłosi się do klientów, którzy faktycznie zakupili dany produkt i zaproponuje im kartę podarunkową o dość znikomej wartości (maksymalnie do 3 dolarów) w zamian za recenzję. Programo nosi nazwę „Early Reviewer Rewards.”

Istotą sprawy jest, aby sprzedawcy nie mogli sami wybierać, kto napisze recenzje, a o tym, kto został wybrany, dowiedzieli się dopiero po fakcie. Co więcej, tylko produkty z mniejszą ilością niż pięć recenzji mogą brać udział w programie. Amazon nie podaje kwoty, za jaką producent może sobie kupić recenzję, ale nieformalne kanały wskazują na kwotę 60 dolarów.

Tagi