2404 0
2404 0

Amazon w Niemczech zdaje się nie mieć żadnych granic w poszerzaniu swojego stanu posiadania.

Niemiecki oddział Amazona powoli ima się każdego zajęcia – od doręczania kosmetyków po transmisję piłki nożnej. Wszystko to wygląda na nieco mało przemyślane, desperackie kroki, ale jest w tym głębszy plan. Amazon praktycznie nie wykazuje zysków, a na poziomie 100 miliardów obrotów rocznie musi wykazywać intensywną ekspansję, ponieważ zawahanie nieustannie rosnącego kursu mogłoby doprowadzić giganta ekomers do nie lada kłopotów.

Zacznijmy od historii z Rossmannem, która w większym stopniu mieści się w ramach tradycyjnej działalności Amazona. Rossman zamiast budować własną sieć szybkich dostaw postanowił pójść po rozum do głowy i zgłosił się do Amazona, aby w ramach programu Prime załapać się na dostawy typu „same day”. Co prawda jest to tylko program pilotażowy, który obejmie około ¼ asortymentu drogeryjnego giganta, zaś zasięg dostawy obejmie sam Berlin, to jest to dość jasny znak dla innych marek – to ciekawa droga do sprawdzenia, która może okazać się bardzo wartościowa. Bo czy zawsze warto budować własną sieć doręczeń lub próbować negocjować z dużymi firmami logistycznymi? Zdecydowanie, najczęściej skórka nie warta jest wyprawki.

Co do transmisji Bundesligi, to przed niemieckim Amazon otwiera się taka możliwość, z powodu utraty wyłączności na transmisję niemieckiej ligi w sezonie 2017/2018 przez telewizję Sky. Jak twierdzi dyrektor niemieckiego oddziału, zainteresowanie częściowymi transmisjami w ramach programu Prime jest w Niemczech wystarczająco duże, aby zgłębić temat i przynajmniej rozważyć opcję powiększenia pakietu sportowego, jaki oferuje platforma video od Amazona.

In this article