3554 0

Janusz Filipiak jest profesorem doktorem habilitowanym w zakresie nauk technicznych. W latach 90’ był profesorem zwyczajnym w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W latach 1991-98 kierował Katedrą Telekomunikacji AGH....

Przeczytaj część pierwszą wywiadu: Janusz Filipiak

Krzysztof Rdzeń: „Firmą trzeba zarządzać jak armią, która znajduje się w stanie wojny” – to słowa często cytowane przez Profesora, co Pan przez to rozumie?

Janusz Filipiak: Zmieniająca się sytuacja gospodarcza wymusza elastyczny stan gotowości w każdej chwili i czasie. Fundamentem zarządzania firmą jest analiza ryzyka. Dlaczego Comarch trwa? Bo cały czas analizuję, co złego może się stać. Do tego stopnia, że niektórzy członkowie zarządu zaczynają mnie posądzać o paranoję. To nie jest żadna paranoja – analiza ryzyka to po prostu metoda zarządzania firmą. Wtedy (w 1995 r.) mieliśmy już w firmie 200 ludzi. Musiałem liczyć się z tym, że jak coś wyjdzie „nie tak” (coś walnie) to cały ten wysiłek pójdzie na marne. Stąd pomysł na tę drugą nogę – bankowość. W 1995 r. nic złego się nie działo, ale metoda okazała się słuszna.

W 1999 r., kiedy straciliśmy TP S.A. jako klienta, tamta decyzja pozwoliła nam przetrwać. W 2009 r. przyszedł kryzys finansowy i przestały nadchodzić zamówienia z banków, ale było dobrze z telekomunikacją. W tej chwili wszyscy to wiedzą, telekomy nie mają pieniędzy, ale nam dobrze idzie w innych sektorach. Ja nie zarządzam firmą przez wywoływanie katastrof, więc nie ma też jakichś dramatycznych decyzji. Starannie monitorujemy stan firmy. Mamy dokładny system predykcji, który prognozuje, co stanie się w perspektywie 9-12 miesięcy. W przypadku Comarchu jest to o tyle łatwe, że mamy długoterminowe kontrakty, wiemy, jak wyglądają trendy, jakie są nasze koszty. Na tej podstawie umiemy przewidywać, co się może stać i jesteśmy w stanie odpowiednio się przygotować. Widzieliśmy zbliżający się kryzys na rynku finansowym w roku 2008. Spadało zakontraktowanie ze strony banków. W takiej sytuacji można dalej żyć nadzieją, że banki jakoś to odrobią. My z wyprzedzeniem reagujemy. Akurat w 2009 r. były duże kontakty na rynku telekomunikacyjnym, więc odpowiednio wcześniej przesunęliśmy część programistów z bankowości i finansów do telekomunikacji. Predykcja podpowiadała nam, że sytuacja w danej branży będzie zła, a z drugiej strony posiadanie wielu sektorów pozwalało płynnie przesunąć ludzi do działów, w których widać było koniunkturę.

 

K. R.: Odnoszę wrażenie, że firma pokroju Comarchu może myśleć nad rewolucją na miarę Google czy Apple. Czy i czym Comarch chciałby zrewolucjonizować świat technologii?

J. F.: Comarch od ponad 20 lat zmienia oblicze codziennego życia obywateli. Innowacyjne systemy informatyczne są wdrażane w największych firmach na świecie, od operatorów telekomunikacyjnych, przez grupy finansowe, sieci handlowe. Nasz najnowszy produkt Comarch beacon jest obecnie testowany przez Klientów w Europie zachodniej i Ameryce Północnej.

Jesteśmy jednym z największych producentów oprogramowania w Europie, dzięki czemu możemy na skalę globalną świadczyć usługi bazujące na naszych produktach dla tak dużych operatorów, jak E-Plus (20 mln klientów w Niemczech). Nasz największy system działa w Rosji – ma ponad 100 mln użytkowników i przetwarza miliardy rekordów danych dziennie. W sektorze telekomunikacji ok. 85% przychodów generuje sprzedaż zagraniczna i wskaźnik ten rośnie z rok na rok.

W 2013 r. 65% przychodów sektora usług pochodziło z działalności zagranicznej. Oferta bazuje na rozwiązaniach lojalnościowych Comarch CRM & Marketing. W regionie DACH wdrożono takie systemy w Aral, OMV i Mercedes-Benz Bank. Inne grupy produktowe sektora – Comarch SFA oraz Comarch ECM – coraz śmielej podążają tą ścieżką, o czym świadczy większa liczba zagranicznych wdrożeń w ostatnich latach, np. wdrożenie systemu mobilnego Comarch SFA dla Diageo w Niemczech. Comarch może się także pochwalić ponad tysiącem klientów Comarch ECM i już ponad dziesięcioletnią współpracą z grupą Metro w zakresie Comarch EDI.

 

K. R.: W jednej z rozmów powiedział Pan, że włączenie zmysłów do procesu zakupowego w e-commerce nie jest niemożliwe, czy tutaj można upatrywać rewolucji ze strony Comarchu?

J. F.: Miałem na myśli emulację po stronie odbiorcy nadawanego przez internet zapachu i smaku. Z dotykiem z pewnością może być gorzej, wytworzenie faktury materiału po stronie klienta jest trudne. W tej chwili Comarch nie pracuje nad takimi rozwiązaniami.

 

K. R.: nwestujmy w Comarch, bo to najlepsza długoterminowa inwestycja – powiedział wiceprezes Rymarczyk, podpisuje się Pan dziś pod tym?

J. F.: Przy budowie firmy pojawia się pytanie, jak szybko należy rosnąć. Trzeba szukać źródeł wzrostu. W przypadku Comarchu w latach 90. tymi źródłami były: łatwy dostęp do kapitału ludzkiego, chłonny i niedojrzały rynek. Teraz trudniej o te źródła. Ale są momenty, kiedy człowiek ma więcej gotówki i ma ochotę odlecieć, mocniej zainwestować, narobić akwizycji. Kobieta dmuchająca balon na muralu autorstwa Rafała Olbińskiego, który możemy podziwiać, wjeżdżając windą panoramiczną do mojego gabinetu, to właśnie taka euforia. Po roku 2000, kiedy pękła bańka internetowa, stale potrzeba takiej przestrogi. Dzisiaj, w warunkach pełzającego wzrostu gospodarki, mówienie o euforii zakrawa na ironię, ale kiedy wróci koniunktura, należy zachować ostrożność. Dotyczy to zwłaszcza dużych firm o ogromnej skali inwestycji. Żeby przetrwać wiele lat, trzeba budować wartość firmy. Jeśli firma znika po pięciu latach, to ktoś po prostu wykorzystał okres koniunktury albo to był po prostu szwindel. Jeśli przetrwała 20 lat, to widać, że właściciel systematycznie budował jej wartość.

 

K. R.: Jakie działania wzmocnią zrównoważony wzrost Comarch w 2015 roku?

J. F.: Warto w tym miejscu przypomnieć opinię analityków IDC, którzy w raporcie „Poland Enterprise Application Software Market 2014-2018 Forecast and 2013 Vendor Shares, wrzesień 2014”, stwierdzili, że przyjęta przez Comarch strategia inwestycji w budowę rozwiązań z obszaru tzw. Trzeciej Platformy IT (m.in. chmura, mobilność, big data i social media) okazała się skuteczna i przełożyła się na bardzo dynamiczny wzrost przychodów ze sprzedaży. Będziemy podążać tym trendem. Do zintegrowanej oferty ERP 2.0 dodaliśmy dodatkowe funkcjonalności – poza standardowym ERP – w tym rozwiązania Business Intelligence czy e-commerce. Obecnie do tego dochodzi Internet rzeczy i produkcje własnych urządzeń, które będą zintegrowane z naszymi dotychczasowymi systemami. Połowa przychodu Comarchu jest generowana za granicą, a szeroki portfel inwestycji zagranicznych to dowód na jakość oprogramowania.

 

K. R.: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Tagi