Rzeczpospolita: Polska jak Węgry, zakaz handlu w niedzielę wzmocni spożywczy e-commerce

Niewątpliwie, zmiany, które przyjął Sejm to pełzająca rewolucja, która odbije się konsekwencjami na polskim handlu. Trudno powiedzieć, czy będą to konsekwencje negatywne, czy pozytywne, ale co nieco możemy wywnioskować patrząc na rynki ościenne, gdzie wprowadzono podobne zapisy. Dziennikarze Rzeczpospolitej posłużyli się przykładem Węgier, gdzie w niedzielę oblężenie zaczęły przeżywać spożywcze sklepy internetowe.

Z kwartału na kwartał sprzedaż rosła nawet o 30 procent, co pokazuje, że nawyk niedzielnego kupowania spożywki został we krwi Węgrów i przełożył się na wzrosty w innych miejscach. Czy zupełnie innych? Niekoniecznie. Wszak te same sklepy mogą prowadzić zarówno sprzedaż internetową, jak i stacjonarną. Dzisiaj większość klasycznych sieci handlowych niechętnie inwestuje w handel internetowy, głównie z powodu małej liczby osób kupujących w e-spożywkach.

Te, które próbowały zazwyczaj nie wychodziły na całej operacji zbyt dobrze. Na przykład Tesco, które po kilku latach rozwijania skrzydeł i inwestowania w handel internetowy rakiem wycofało się z mniej popularnych lokalizacji i zamroziło wszelkie nakłady dedykowane e-commerce. Żadnymi sukcesami w handlu internetowym nie mogą pochwalić się także Auchan, czy Carrefour, których klienci zwyczajnie nie interesują się nowinkami technologicznymi. Wyjątkiem jest np. warszawskie Frisco, które stara się skupić wokół siebie „technologiczną bohemę społeczną” w największej metropolii naszego kraju.

Czy od 1 marca 2018 zobaczymy nowy rynek e-spożywki w Polsce?

Zostaw odpowiedź