fbpx

„Krótkie kazanie na temat jazdy na maksa”

Jeśli bywasz czasami na konferencjach poświęconych e-commerce albo czytasz artykuły dotyczące podobnej tematyki znasz zapewne różne modne pojęcia typu f-commerce, m-commerce, social commerce itp. Wszelkie tego typu działania mają pomóc Ci w rozwoju Twojego e-biznesu i jest to niezaprzeczalnym faktem.

Ostatnie miesiące e-marketingowego „pisactwa” to wręcz bombardowanie nas tego typu artykułami, wpisami sponsorowanymi itd. Wydawałoby się, że jeśli Twój e-biznes nie posiada konta na FB czy Twitterze a Twoja firma nie ma działu e-PR to żyjesz w PRLu, dojeżdżając codziennie do pracy fiatem 125p zatankowanym na stacji CPN.

Czy tak jest rzeczywiście?

 

Innowacyjna gospodarka, innowacyjna firma i innowacyjny biznes – taki chce być każdy właściciel e-sklepu. Tylko czy wdrażanie tego co ktoś już wdrożył jest innowacją? Pewnie nie, ale umiejętne i przemyślane wdrażanie sprawdzonych rozwiązań może przynieść Ci przyzwoite rezultaty.

 

Pomyśl czasem, dlaczego wielkie koncerny takie jak Ikea, Decathlon itp. jeszcze nie sprzedają swoich produktów w sieci? Przecież e-commerce to nie jest nowość a firmy te mogłyby z powodzeniem zwiększyć swoje przychody o kilkadziesiąt procent wchodząc do e-handlu. Otóż firmy te nie robią wszystkiego „na wczoraj” i nie podejmują pochopnych decyzji tylko analizują swoje działania i planują je przez dłuższy okres. Jestem pewny, że gdy np. Ikea zawita z handlem w sieci, będzie to przemyślane wejście smoka, który zgarnie od razu wielki koszyk gumijagód.

 

Dlaczego w ogóle o tym piszę? Aby pokazać Ci różnice w przemyślanym planowaniu swoich działań związanych z e-marketingiem a „rzucaniem się” bez żadnego planu i ustalonych procedur na wszelkie nowe trendy, które tylko ktoś „sprzeda” Ci na kolejnej konferencji e-marketingowej. Pokaże Ci to nawet na kilku przykładach:

 

Zacznijmy od f-coommerce. Pewnie zauważyłeś coraz więcej pojawiających się sklepów na FB tylko czy to oznacza coraz więcej sukcesów z tym związanych? Na rynku jest sporo firm, które kilka dni po usłyszeniu definicji f-commerce założyły swój sklep na FB …no ale niestety z różnym rezultatem. Wejście z handlem do strefy F wymaga sporo wiedzy. Przeglądając ten rynek wydaje mi się, że biznesplan tych sklepów polegał mniej więcej na: „A co mi tam. Wrzucę swoje produkty na FB i zobaczymy co z tego wyjdzie. Może się jakąś rozkręci” Widać niestety po wielu przykładach, że samo się nie rozkręca. Są jednak sklepy, które radzą sobie w strefie F i z powodzeniem sprzedają tam swoje produkty. Jak oni to robią? Obserwuj, podpatruj, analizuj. Nie dam Ci gotowej odpowiedzi bo sam jej dopiero poszukuje. Sukces tkwi zapewne w szczegółach a Twoim zadaniem jest wydobycie ich z ogólnodostepnej e-marketingowej papki.

 

W drugim przykładzie posłużę się jakże modnymi ostatnimi laty live czatami. Wdrażały je setki sklepów internetowych i bum na nie trwa do dziś. Live chaty oferuje już masę firm i korzysta z nich wiele sklepów internetowych. To przydatne narzędzie i z pewnością może pomóc w kontakcie z potencjalnym klientem. Co z tego, jeśli większość sklepów internetowych która zainstalowała podobne skrypty nie umie ich umiejętnie wykorzystać? Jeśli chciałbyś zrobić test to spróbuj porozmawiać przez czat z kilkoma z większych e-sklepów, które takowe skrypty posiadają. Po uzyskaniu połączenia otrzymasz automatycznie odpowiedź typu „Witam, w czym mogę pomóc” ale po zadaniu pytania jest już …cisza. Najczęściej odpowiedzi udzielane są po kilkudziesięciu minutach, paru godzinach …albo wcale. Czy to ma być zatem narzędzie do wspomagania sprzedaży? Moim zdaniem raczej do odstraszania klientów. Wniosek: Zanim wdrożysz bez większego zastanowienia live chat w Swoim sklepie ustal odpowiednie procedury i rozdziel tak zadania pomiędzy pracownikami aby odpowiedź na czacie udzielana była rzeczywiście od razu. Jeśli nie umiesz tego zrobić lub nie masz takiej możliwości, czy nie lepiej będzie posłużyć się formularzem mailowym? Klient przy kontakcie mailowym ma świadomość, że odpowiedź może być udzielona w ciągu kilku czy kilkunastu godzin i świadomie to akceptuje a Twój sklep przynajmniej nie narazi się na negatywne opinie.

 

Kiedy kilka lat temu wchodził bum na działania związane z social media, wiele sklepów zakładało bez zastanowienia od razu po kilka kont na znanych serwisach społecznościowych. Zapewne cały biznesplan właściciela sklepu w tym temacie polegał na przekazaniu zadania typu: „Stefan, załóż nam dzisiaj konto na FB, Twitterze, Naszej klasie i będziesz od dzisiaj zajmował się także socialem. Tak jest Panie prezesie” Tylko co z tego jeśli dobrze prowadzone konta społecznościowe e-sklepów możesz policzyć na palcach co najwyżej kilku rąk. Nawet agencje które robią to za kilkaset złotych miesięcznie wykonują głównie „masówkę”, która nie przynosi większych korzyści. Oczywiście są wyjątki i nie będę się z tym sprzeczał. Kiedy popełnialiśmy ten sam błąd w Optinerze ze sklepem mmo.pl też poszliśmy na „szybkość działania” i efekt był bardzo mizerny. Dopiero przemyślane rozwiązania zaczęły małymi krokami przynosić wymierne efekty. Działania związane z socialem wymagają sporo wiedzy, czasu no i… pomysłu. Zastanów się zatem, czy warto prowadzić kilka „martwych” kont na społecznościówkach? Nie lepiej założyć początkowo jedno i podejść do tematu profesjonalnie planując wszelkie działania z tym związane?

 

Ostatni przykład e-coomercowego rzucania się na wiatr jaki chcę przytoczyć to jakże popularny ostatnio m-commerce. Nie za bardzo znam się na smartfonach bo moja wysłużona Nokia pamięta pewnie jeszcze czasy rządów Leszka Millera ale posiadam za to aktualne statystyki z GA i to mi wystarczy. Widziałem za to przykłady e-sklepów, które chwalą się wersją strony dla urządzeń mobilnych ale ich strona internetowa w normalnej rozdzielczości wygląda jakby nigdy nie słyszeli o czymś takim jak „użyteczność witryny” Oczywiście strony mobilne są potrzebne i już niedługo wszyscy będziemy ich używać. Nawet moja wysłużona Nokia nie będzie przecież gadać wiecznie. Tylko zastanów się, czy jeśli Analytics mówi Ci, że np. 7% Twoich klientów robi zakupy przez urządzenia mobilne to warto zostawić te 93% kosztem 7%? Posortuj Swoje zadania od tych najpilniejszych i takich, które generują dla Ciebie największy przychody zamiast skakać bez żadnej strategii na wszystko nowe co się świeci. Z pewnością będzie to pozytywne dla Twojego biznesu.

 

Opisane przeze mnie przykłady nieprzemyślanego i pochopnego wdrażania rozwiązań, które mają zwiększyć sprzedaż to zwyczajna jazda na maksa w jakże trudnych czasach. Być może moje „krótkie kazanie na temat jazdy na maksa” zainspiruje Cię do większego planowania działań oraz tworzenia przydatnych procedur a dzięki temu, rozwiązania te będą rzeczywiście wspomagać sprzedaż a nie odwrotnie. Oczywiście podejście które tutaj analizuje to jedna strona medalu. Możesz jeszcze przyjąć zasadę „Co nas nie zabije, na pewno nas umocni” i iść zawsze na żywioł. Pomyśl, przeanalizuj, działaj – Powodzenia!

 


Autorem artykułu jest Adam Stadnicki współwłaściciel i założyciel firmy Optiner S.A., posiadającej kilka sklepów internetowych (disport.pl, fitbay.pl, mmo.pl) oraz marek własnych, m.in. slimon.pl, fitplay.eu, bestbody.pl czy fitplan.eu. Na co dzień zajmuje się e-marketingiem i rozwojem projektów grupy Optiner.


Zostaw odpowiedź