fbpx

Analiza: Superkoszyk prezentuje nową stronę

Superkoszyk, jeden z większych polskich sklepów z chemią i artykułami domowymi zaprezentował stronę w zupełnie nowym wydaniu. Postanowiono odjąć nieco kolorów, wygładzić kilka zmarszczek stylistycznych, które wskazywały na korzenie sklepu z nieco innej epoki.

Niestety, nie ustrzeżono się ciągotów do mnożenia zbędnych elementów.

 

 

Strona główna to pokaz siły w wykonaniu Superkoszyka. Chociaż w stosunku do starej wersji zaproponowano tu więcej powietrza, ograniczono liczbę kolorów i zakolorowanych guzików to nadal jest gęsto. Szczególnie zbędna wydaje się linia między wyszukiwarką a topem w postaci koszyka i logowania. Wyrzucenie: oferty specjalnej, gazetki promocyjnej, rabatów, opinii i tak dalej pozwoliłoby znacząco uspokoić sytuację. Zaskakująco zaś wygląda fakt odkoloryzowania menu głównego – nowi klienci mogą go nie zauważyć!

 

Listing produktów jest z kolei odwróceniem górnej części strony. Ascetyzm menu z podkategoriami z po lewej stronie może nawet wzbudzić konsternacje, czy aby na pewno mamy do czynienia z ostateczną wersją strony. Ale to zabieg celowy, tutaj dominuje czysta praktyka codziennego e-commerce. Brawo za superszybkie działanie filtrów, co jest okupione nieco dłuższym ładowaniem strony z produktami.

 

 

Ciekawostka to funkcja grupuj, która pozostawia wyłącznie po jednym reprezentancie każdej kategorii produktowej. Przydatne, gdy klient nie może zdecydować o tym, ile chce oglądać produktów na jednej stronie. Może za to wybrać trzy zasadniczo różne formy wyświetlania produktów, co jest raczej rzadko spotykane.

 

 

Na karcie produktu panuje względny porządek. Trudno jednak wyjaśnić, dlaczego dodaj do koszyka jest oznaczony kolorem niebieskim, zaś do kasy odcieniem pomarańczu. To co robi wrażenie to zdjęcie tyłu opakowań oferowanych produktów chemicznych. Tym samym Superkoszyk oszczędza na wprowadzaniu opisów, zaś kupujący ma pewność, że niczego nie pominięto – czerpie informacje u źródła.

 

2 komentarze

  1. rob 20-07-2014
    • Andrzej Lemański 20-07-2014

Zostaw odpowiedź