fbpx

Analiza: Textil Market już w e-commerce

Grupa Kapitałowa REDAN nie zatrzymuje się w rozwoju i poprzez swoją spółkę Adesso wchodzi do Internetu ze stroną internetową TXM24.pl, która jest wirtualną odsłoną dyskontu odzieżowego Textil Market.

Z tej okazji przyjrzymy się krytycznym okiem, co takiego właściciel marek Top Secret i Troll przygotował polskim internautom.

 

 

Zacznijmy od strony głównej, która jak to w przypadku dyskontu nie powinna być skomplikowana i faktycznie nie jest. Jest prosto i schludnie, wręcz oszczędnie. Layout nie zostawia złudzeń – proste kształty, niewytworne ale dobrze dobrane kolory – wszystko to potęguje wrażenie, że jesteśmy w tanim sklepie „dla ludu”. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu. W tym wypadku klient nie płaci za niepowtarzalną atmosferę, więc zwyczajnie jej nie dostaje i to czuć w każdym elemencie kompozycji.

 

 

Przechodzimy do listingu produktów i mamy pierwszy bug. Po zmniejszeniu strony produkty uciekły poniżej linii filtrów. W widoku 100% problem nie występuje i najpewniej pozostanie problemem tylko dla wścibskich redakcji. Listing nie zaskakuje właściwie niczym szczególnym, poza zdublowaniem kategorii w filtrach po lewej stronie – z punktu widzenia power usera to irytujące, ale z punktu widzenia przeciętnego klienta dyskontu najpewniej wygodne. Jedyna ciekawostka to umieszczone pod zdjęciami wszystkie warianty dostępnych kolorów.

 

 

 

W kwestii karty produktowej trudno powiedzieć coś więcej, że jest i spełnia najprostsze standardy. Jak na dyskont przystało opisy praktycznie nie istnieją, mamy do wyboru kolor, cenę, koszt dostawy, czasami tabelę rozmiarów i tyle. Właściwie na słowo uznania zasługuje tylko odznaczenie koszyka na topie strony w uderzającym po oczach kolorze żółtym.

 

 

Podsumowując TXM24.pl jest najmniej oryginalnym sklepem, z jakim mieliśmy od dawna do czynienia – korzystanie z niego jest proste jak budowa cepa. Ale jak twierdzi właściciel sklepu sprzedaż pnie się mocno do góry i jak widać, nie zawsze zagmatwanie sprawy przynosi najlepszy rezultat. Wszak to klient jest ostatecznym sędzią, tego co dobre, a co złe.

 

 

 

Zostaw odpowiedź