fbpx

Co z tymi pecetami? Rzecz o tym jak ludzie pomylili ideę ze skrzynką

Ostatnie dni w polskich i zachodnich mediach mijają pod znakiem endyzmu. Tym razem żałobne modły odprawiane są nad trumną PC. Powodem są fatalne statystyki sprzedaży komputerów typu desktop.

Wraz ze statystykami załamała się logika myślenia wielu komentatorów.

Po ujawnieniu przez IDC danych spadkowych w mediach zapanował skrajny defetyzm. Rynek PC skurczył się o 14% w ciągu 1 kwartału 2013 roku, sprzedaż spada nieprzerwanie od połowy 2012 roku. Wyniki HP zanurkowały o 24%, Lenovo o 20%, zaś Dell o 11%.

 

Za fatalną sytuację na rynku do tablicy kolejno wzywani są Microsoft lub Intel. Amerykański Forbes poszedł z kolei na całość, zarzucił zarówno Microsoftowi jak i Intelowi, że spoczęły na laurach i nie potrafiły odpowiedzieć na wymagania rynku. Trudno powiedzieć jak wyjaśnia to spadek sprzedaży desktopów – wszak na rynku jest mnóstwo innych firm IT.

 

Polscy komentatorzy (np Dawid Kosiński ze Spider’s Web) poszli inną z kolei drogą myślenia jaką zasugerował sam IDC twierdząc, że za spadek sprzedaży PC odpowiada Windows 8 – wszak korelacja statystyczna między kurczeniem się rynku a wejściem nań Win8 jest widoczna jak na dłoni.

 

Na potwierdzenie tej hipotezy sięgnięto nawet po wykres opublikowany przez Wall Street Journal. Problem w tym, że wykres przeczy owej hipotezie. Można go zobaczyć poniżej – o ile czytamy go od lewej do prawej, wyraźnie widać, że rynek zaczął kurczyć się wyraźnie wcześniej niż zadebiutował Windows 8.

 

 

Skąd tak drastyczne pomyłki i niezrozumienie sytuacji panującej na rynku? Pierwszym zasadniczym elementem z pewnością jest stawianie znaku równości pomiędzy firmami Microsoft/Intel oraz skrótem PC. Zupełnie jakby idea PC była uwiązana do procesorów Intela i systemów operacyjnych Windows – a prawda jest taka, że narodziła się przed nimi. Nie wierzycie? Zapytajcie ludzi z IBMa.

 

Drugi element to stawianie równości między słowem PC a niezgrabną blaszaną skrzynką fachowo zwaną jednostką centralną, potocznie zaś desktopem. A wystarczy zajrzeć chociażby do Wikipedii, która powiada:

Komputer osobisty (ang. personal computer) – mikrokomputer przeznaczony przede wszystkim do użytku osobistego w domu i biurze. Służy głównie do uruchamiania oprogramowania biurowego, dostępu do zasobów Internetu, prezentacji treści multimedialnych (tekst, obrazy, dźwięki, filmy i inne), jak i gier.

 

Ani słowa o jednostce centralnej, oddzielnym monitorze, klawiaturze, myszce czy stosie kabli.

Wbrew temu o czym się pisze i bezmyślnie powtarza idea mikrokomputera do użytku osobistego, przeżywa swój renesans. Nigdy dotąd nie sprzedawano na świecie tyle mikrokomputerów osobistych pod postacią:

– tabletów,

– smartfonów,

– konsol stacjonarnych i przenośnych,

– telewizorów,

– odtwarzaczy sieciowych i strumieniowych audio-video,

– odtwarzaczy przenośnych tzw popularnych MP4,

– urządzeń NAS.

 

W najbliższej przyszłości rynek ten poszerzy się o okulary oraz zegarki wyposażone w osobiste mikrokomputery, które pozwolą przeglądać zasoby internetu, korzystać z gier i multimediów.

 

Rynek PC rośnie jak na drożdżach i to dosłownie – bo poprzez dzielenie się na kolejne gałęzie, które następnie pączkują. Naturalnie, nie wszystkie z równie wielkimi sukcesami – przykład to umierające nettopy, czy właśnie dołujące desktopy. Idea PC to idea zminiaturyzowanego komputera, który podąża za swoim użytkownikiem i jest doń maksymalnie dopasowany. Dlatego też rozkwit tej idei wyraża się w coraz doskonalszej specjacji, która podąża za wyrafinowanymi potrzebami użytkowników.

 

Z kolei problemy Microsoftu czy Intela, są problemami wyłącznie Microsoftu oraz Intela. Dwóch firm, które rozwój idei PC przespały – podobnie jak wielu dziennikarzy ze świata i Polski.

Zostaw odpowiedź