fbpx

Crowdfunding nad Wisłą

Zainteresowanie crowdfundingiem w Polsce cały czas rośnie. Platformy, które pośredniczą w finansowaniu społecznościowym, notują kilkusetprocentowe wzrosty.

Finansowanie crowdfundingowe w Polsce staje się coraz popularniejsze, i to nie tylko dla inicjatyw społecznych.

Choć eksperci podkreślają, że jesteśmy na początku drogi rozwoju. Tego typu finansowanie wystartowało w Polsce w 2011 r.

W ubiegłym roku Wspieram.to, jedną z największych polskich platform crowdfundingowych, odnotowała 400-proc. wzrost zebranych funduszy względem 2013 r.

Prognozy obserwatorów mówiły, że globalnie uda się pozyskać dwa razy więcej niż rok wcześniej. Eksperci oczekują, że obecny rok będzie czasem dynamicznego rozwoju.

Crowdfunding to jest trochę mrówcza praca, każdy dołoży swoją małą cegiełkę, czasami 10 zł, czasami 20 czy 50 zł, a niektórzy o wiele więcej i z tych pieniędzy zbiera się pełna, potrzebna kwota, finansująca cały projekt, który może kosztować 30 tys. zł, 50 tys. zł, a nawet więcej. To jest piękne w idei crowdfundingu

tłumaczy Michał Górecki, ambasador Wspieram.to.

Tylko poprzez Wspieram.to w czasie ich dwuletniej działalności zebrano już ok. 1,6 mln zł na 105 zgłoszonych projektów.

To daje ogromne nadzieje na przyszłość i jest fantastycznym sygnałem, że nasze społeczeństwo rzeczywiście staje się społeczeństwem obywatelskim, które rozumie, że nic się bez nas tak naprawdę nie dzieje. Nareszcie powoli przestajemy ograniczać się do przekazania 1 proc. podatku, ale chce nam się coś dobrego zrobić samemu zarówno w świecie realnym, jak i wirtualnym. Każda forma, czy będzie to głosowanie, czy dotowanie, pomaga w realizacji inicjatywy

podsumowuje Elżbieta Wójcik.

Żeby zobrazować, jak duży potencjał drzemie w crowdfundingu, wystarczy pomyśleć sobie o tym, że jeżeli 100 tys. osób wpłaci nawet po 10 zł, czyli stosunkowo małą kwotę, to zbierzemy milion złotych

podkreśla Michał Górecki.

1 komentarz

  1. Bartosz Bartczak 22-01-2015

Zostaw odpowiedź