fbpx
czy maszyny zastąpią ludzkość

Czy maszyny zastąpią ludzi?

Marketing internetowy na świecie i w Polsce powoli wchodzi w erę automatyzacji. Jednak nikt z nas nie odbiera systemów tego typu jako zagrożenia dla swojej pozycji zawodowej. Co więcej, uważamy, że automatyzacja procesów pozwoli nam na poprawienie dotychczasowych osiągnięć.

Zaś znajomość obsługi takich systemów jeszcze umacnia naszą pozycję. W końcu naszą rolą jest kreować procesy i zarządzać nimi, a nie brać w nich codzienny i ciągły udział. Taka jest rola pracownika wiedzy w społeczeństwie informacyjnym. Ale czy wszyscy będą mieli tyle szczęścia? Co więcej, czy nasze szczęście będzie trwało wiecznie?

Proces tworzenia i utrzymania strony www został rozbity na drobne pod procesy, z których każdy urósł do rangi oddzielnego, poważanego fachu. Podobne zjawisko obserwujemy w social media, gdzie każde kolejne narzędzie jest powodem do tworzenia nowego stanowiska pracy.

Już w 1985 roku Flynn w swoich szeroko zakrojonych badaniach na terenie USA potwierdził, że innowacje technologiczne w produkcji przemysłowej eliminują wykwalifikowane miejsca pracy, które nazywaliśmy niegdyś rzemieślniczymi, na rzecz automatycznej powtarzalności maszynowej, gdzie człowiek jest tylko operatorem lub wykonawcą manualnych czynności nieopłacalnych lub niemożliwych do zautomatyzowania.

Z drugiej strony, potwierdził również Flynn, że automatyzacja maszynowa skutecznie eliminowała wykonawców prostych czynności biurowych w sektorach pracy umysłowej. Jednocześnie proces ten miał swój drugi efekt w postaci zwiększenia liczby stanowisk pracy bardziej zaawansowanych (w senie wymagań umysłowych oraz odpowiedzialności). W ujęciu teoretycznym możemy powiedzieć, że umaszynowienie procesów ma na celu przesunięcie pracownika z roli aktywnego uczestnika procesu do roli operatora, który procesem steruje, a tam gdzie maszyna nie podoła winien ów proces dokończyć lub wspomóc. Można by stwierdzić, że jest to sprawa całkowicie oczywista, ale naszą rolą nie jest stwierdzanie oczywistości, a poddawanie ich w wątpliwość co też uczynimy pytając: dlaczego maszyny zastępują ludzi lub pomagają im w pracy?

Centralnym problemem tego zagadnienia jest zdaniem Manuela Castellsa, wybitnego teoretyka społeczeństwa informacyjnego, podział czasu pracy między ludzi a maszyny, a w przypadku dziedziny marketingu internetowego dodalibyśmy: między ludzi a algorytmy. Dotychczasowe dzieje rozwoju społecznego wskazują na dość jasny trend: w każdej kolejnej formacji społeczno-gospodarczej (mówiąc językiem Marksa), czy to opartej na rolnictwie, przemyśle, usługach czy przetwarzaniu informacji następuje lub powinno nastąpić skracanie czasu pracy ludzi na rzecz czasu pracy maszyn. Tak też definiuje postęp sam Castells konstatując: „postęp zastępuje pracę ludzką coraz bardziej efektywnymi narzędziami”.

Pozostawienie w ten sposób zagadnienia byłoby zbyt dużym uproszczeniem, ponieważ istotne jest nie tylko zastępowanie czasu pracy ludzi przez czas pracy maszyn, ale także optymalizowanie interakcji obu stron, oraz optymalizowanie działań ludzkich w określonym czasie. Na początku XX wieku Frederick Taylor nazwał badania nad tego typu zagadnieniami „zarządzaniem naukowym”. Zaś sposób rozumowania Taylora został przez jego następców nazwany „tayloryzmem” i często pojawiał się w negatywnym kontekście, jako metoda ucisku pracownika i zamykania jego działań w formie „pracy obozowej”, ale właściwiej byłoby tu powiedzieć „koszarowej”. Dlaczego?

Otóż Taylor podglądając musztrę wojskową wpadł na pomysł unifikacji zachowań pracowników podobnie jak ma to miejsce w wojsku, gdzie duża część czynności jest ujednolicona, co oszczędza żołnierzom zbędnego myślenia, a przede wszystkim: kompresuje czas wykonywania zadań. To doprowadziło także Taylora do pomysłu stworzenia taśmy fabrycznej – reszta jest historią. Dzisiaj podobne działania kompresujące czas stosuje np. Amazon – super dokładnie pracująca maszyna technoludzka.

Nowi pracownicy nie powinni się dziwić, gdy Amazon zechce aby nosili krokomierz lub skaner ze słuchawką, który będzie optymalizował czas pracy i nadawał tempo np. informując jak daleko znajduje się półka z towarem do spakowania oraz ile czasu pozostało mu aby do niej dotrzeć. Naturalnie, wyżej wymieniony cyfrowy „pomocnik” używany w magazynach na terenie Wielkiej Brytanii wysyła wszystkie informacje do przełożonych pakującego. W przypadku niedostatecznych wyników można spodziewać się reprymendy – tak przynajmniej wynika z materiałów nakręconych w ubiegłym roku przez BBC. Możemy powiedzieć, że mamy tu do czynienia z nowoczesnym, „cyfrowym tayloryzmem”, gdzie buduje się hybrydę pracowniczą złożoną z: człowieka, elektronicznego urządzenia z oprogramowaniem oraz nadzorującego całość systemu.

Na marginesie rozważań o udziale czasu w pracy, oraz jego podziale między maszyny a ludzi zauważa Castells dwie ciekawe prawidłowości:

  • gdy maszyny przejmują coraz więcej czasu w procesie produkcji od ludzi, a produkcja nie rośnie, to ilość pracy dla ludzi się zmniejsza i odwrotnie, gdy gospodarka rośnie, to coraz nowsze metody produkcji nie zmniejszają zatrudnienia, gdyż pobudza je większy popyt na produkty,
  • gdy dany kraj uzyska wyłączność na innowacyjny produkt do wytwarzania to zatrudnienie w tym kraju będzie rosło nawet przy najbardziej innowacyjnych metodach wytwarzania, kosztem zatrudnienia innych krajach wyłączonych z produkcji innowacyjnego produktu.

Innymi słowy, w przypadku produkcji przemysłowej wszyscy jesteśmy zakładnikami postępu i wzrostu gospodarczego, który pozwala na mnożenie miejsc pracy pomimo ciągłego skracania nakładu pracy ludzi w procesie produkcji. Wydaje się, że taka jest cena za niskokosztową produkcję masową.

A jak ma się sprawa z maszynami w świecie pracy umysłowej, w formacji społeczeństwa informacyjnego?
Tutaj analogicznie do wcześniejszych przemyśleń można stwierdzić, że im więcej maszyn (algorytmów), które tworzą nowe procesy, tym więcej będziemy potrzebowali operatorów. Pozostając przy przykładzie „automatic marketing” – im silniej rozwinięty będzie tego typu system, tym większa liczba osób znajdzie zatrudnienie przy jego obsłudze – kreowaniu i zarządzaniu procesami. Przykład ten już zauważyliśmy przy tworzeniu stron www, gdzie kiedyś mieliśmy po prostu osobę odpowiedzialną za jej tworzenie i utrzymanie. Teraz mamy: webmasterów, designerów, koderów etc.

Proces tworzenia i utrzymania strony www został rozbity na drobne pod procesy, z których każdy urósł do rangi oddzielnego, poważanego fachu. Podobne zjawisko obserwujemy w social media, gdzie każde kolejne narzędzie jest powodem do tworzenia nowego stanowiska pracy.

Jak widać po tym nieco dłuższym resume podstaw z zarządzania pracą, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na tytułowe pytanie o to, czy maszyny zastąpią ludzi. Powinniśmy raczej rozgryzać strategiczne pytania:

  • w jakiej materii maszyny zastąpią ludzi?
  • w jakiej materii maszyny nie zastąpią ludzi?
  • kto będzie decydował o tym, gdzie maszyny będą mogły zastąpić ludzi?
  • jaki jest domyślny poziom (cel) umaszynowienia pracy?
  • jakie czynniki wpływają na definiowanie powyższego celu?

 


 

Artykuł pochodzi z 31 numeru Mensis.pl
Autor: Andrzej Lemański

 

 

Zamów drukowany Mensis.pl lub czytaj darmowe fragmenty online:

 

 

Zostaw odpowiedź