fbpx

DGP: zakupy grupowe czyli biedronka 2.0

“Młodzi myśleli, że znaleźli pracę marzeń, szybko jednak okazywało się, że trafiali do maszynek, które wyciskały ich jak cytryny…” pisze Dziennik Gazeta Prawna w wydaniu weekendowym.

Zakupy grupowe to nie tylko ciężki kawałek chleba dla firm, które chcą się w nim promować, ale także dalekie od marzeń miejsce zatrudnienia. Kary dla handlowców na poziomie 200 tys zł, kilkanaście godzin dziennie w pracy oraz nocne telefony to tylko uszczerbek atrakcji, jakie serwują swoim pracownikom największe serwisy zakupów grupowych w Polsce.

 

Takich smaczków jest jeszcze więcej: zamykanie drzwi do firmy, aby wymusić punktualność na pracownikach, godzinne połajanki za przepuszczenie literówki w ofercie, pracownicy bliscy załamania nerwowego na zwolnieniach od psychiatry.

 

Cały artykuł dostępny tutaj:

http://forsal.pl/artykuly/673347,pokolenie_biedronki_2_0_praca_w_zakupach_grupowych_jak_z_koszmaru.html

 

Jak zapewne wielu czytelników zdążyło zauważyć nie darze serwisów zakupów grupowych szczególną sympatią – z wielu różnych powodów, które omawiałem już na łamach magazynu Mensis. Dziś łatwo można by potępiać powyższe sytuacje ale lepiej zastanowić się nad całą ideą zakupów grupowych.

 

Teoretycznie był to słuszny pomysł, który miał połączyć osoby zainteresowane nowymi atrakcyjnymi usługami oraz usługodawcami, którzy byli skłonni sprzedać część swoich usług poniżej kosztów, aby zdobyć nowego, najlepiej stałego klienta.

 

W praktyce jednak stworzono system, który brzydko mówiąc “doi” firmy chętne do współpracy wymuszając często dokładanie do interesu, wyciska ze swoich pracowników absolutnie wszystko, a na dokładkę nie zarabia na siebie.

 

https://mensis.pl/aktualnosci/kto-przejmie-groupona-andrew-mason-milczy/

Zostaw odpowiedź