fbpx

Dynamiczne ceny w e-commerce – od sprzedawcy do dostawcy

Dobrze znany już od kilku lat w Polsce zwyczaj dynamicznej zmiany cen w porównywarkach cenowych został ostatnio opisany przez Wall Street Journal. Redakcja WSJ razem z Decide.com opisała najciekawsze przypadki manipulacją cenami w amerykańskim e-commerce.

Pod lupę wzięto sprzedawców z Amazon.com, którzy bardzo ostro konkurują o najlepsze miejsce na stronie – czyli o “buy box”. Redakcja WSJ nie konkretyzuje, które to miejsce na stronie, ale można podejrzewać, że jest to okno z propozycjami z innych sklepów – zaraz poniżej “add to cart”. Jak pokazują badania, aż 95% kupujących korzysta z tego miejsca na stronie, aby dorzucić produkt do koszyka. Znalezienie się tam to właściwie gwarancja sprzedaży.

Wachlarz chwytów, które pozwalają na znalezienie się w topie cenowym jest zasadniczo mocno ograniczony. Gra toczy się o to, kto stworzy lepszy i trafniejszy algorytm zmieniający cenę. Najprostsza metoda to zagęszczenie częstotliwości zmiany ceny – nawet do kilku razy na dobę. WSJ przytacza przykład kuchenki mikrofalowej General Electric, której cena w ubiegłym miesiącu zmieniała się na stronach Amazon.com średnio 9 razy na dobę! Różnice cenowe oscylowały w granicach 90 dolarów czyli nieco ok 10% ceny wyjściowej.

 

W jaki sposób ustala się cenę dynamiczną? Rąbka tajemnicy uchyliła firma Mercent Corp, która specjalizuje się w marketingu on-line na eBay i Amazon.com. Eric Best, szef Mercent chwali się, że firma zmienia ceny 2 milionów produktów na godzinę. Przy ustalaniu ceny brane są pod uwagę czynniki takie jak: ceny konkurencji, koszty wysyłki konkurencji, cena zalecana przez producenta (zapewne jako górny limit), oraz sezonowe ceny wyprzedażowe. Oprogramowanie Mercent pozwala także na wybranie sklepów konkurencji, które e-sprzedawca chciałby zignorować np tych, z niską oceną klientów.

 

Dynamiczne ceny mają tyle samo wad co zalet – zarówno dla kupujących, jak i sprzedawców. Decide.com wskazuje na produkty, których cena potrafiła bardzo gwałtownie wzrosnąć w ciągu kilku dni np telewizor Samsunga, którego cena skoczyła z 500 na 600 dolarów – i to w ciągu jednego dnia. Tym cenniejsze dla konsumentów jest narzędzie typu Decide.com, które w miarę możliwości próbuje cenę produktu przewidzieć.

 

E-commerce w powyższym wydaniu przypomina wojnę wszystkich ze wszystkimi. Co gorsza, tego typu agresywna polityka cenowa sprawia, że sklep dobrowolnie degraduje się z roli sprzedawcy do roli dostawcy. Niewątpliwie polityka Amazon.com ma na celu taką właśnie marginalizacje roli sprzedawcy, zaś sklepy internetowe ochoczo biorą w niej udział. Podobna polityka coraz mocniej ujawnia się na naszym rodzimym podwórku – szczególnie w przypadku Grupy Allegro, które usilnie stara się wyssać najlepszy niepowtarzalny kontent (opisy i zdjęcia) ze sklepów internetowych, a następnie sprowadzić je do roli poddostawców w swoich galerio-porównywarko-sklepach internetowych.

Zostaw odpowiedź