fbpx

Dziennik Gazeta Prawna: Amazon i Google zaczną płacić prawdziwe podatki

Miejsce w którym ministrowie finansów Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji ogłosili, że zmuszą internetowych gigantów do płacenia podatków nie było zbyt szczęśliwie.

Właściwie, trudno o gorsze konotacje historyczne, ponieważ słowa pod adresem Google i Amazona padły prosto z Moskwy.

To właśnie w Moskwie na spotkaniu ministrów finansów krajów należących do G20 ministrowie George Osborne, Pierre Moscovici i Wolfgang Schaeuble wyrazili bardzo mocne postanowienie, że pora na zmiany w przepisach prawnych, które w tej chwili pozwalają na omijanie systemów podatkowych w krajach, w których międzynarodowe korporacje prowadzą swoją działalność.

Z jak wielką skalą problemu mamy do czynienia? Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna w 2010 roku wartość inwestycji, która napłynęła do rajów podatkowych takich jak Barbardos, Bermudy i Wyspy Dziewicze była większa niż kwoty, które zasiliły takie potęgi gospodarcze jak Niemcy czy Japonia.

 

Inny przykład to Starbucks, którego wpływy w UK sięgnęły 3 miliardów funtów w ciągu 15 lat. Dzięki transferowi zysków do innych państw Starbucks zostawił w Wielkiej Brytanii śmieszną kwotę 8,5 miliona funtów podatków. Po tym publicznym blamażu przedstawiciele Starbucksa w ramach dobrej woli zaproponowali, że dopłacą jeszcze 20 milionów, co świadczy o całkowitej bezczelności tego międzynarodowego giganta. Jeszcze nigdy dotąd prywatne przedsiębiorstwo nie proponowało państwu jaką kwotę podatku zapłaci.

 

Nie ma darmowych obiadów zwykł mawiać Milton Friedman. Jak dotąd międzynarodowi giganci skutecznie łamią tę regułę. Korzystają z efektów nakładów państw na infrastrukturę, szkolnictwo, system zdrowia i publicznego porządku nie dając wiele w zamian.

 

Wszak nikt z nich nie działa w próżni – światowe przedsiębiorstwa korzystają z krajowych sądów i systemu prawnego, systemów bankowych, rozmaitych instytucji, systemów bezpieczeństwa publicznego. Często narzekając przy tym, że otoczenie biznesowe jest “niestabilne”. W końcu korzystają z infrastruktury, której utrzymania spada na budżet państwa, a ten radzi sobie coraz gorzej.

 

Ale to nie wszystko. Działają też na krajowych rynkach, korzystają z zasobności portfeli konsumentów i przedsiębiorstw. Mowa o krajowych rynkach, z których skutecznie wypompowywane są miliardy dolarów rocznie, które nigdy doń nie wracają. A rynek bez płynnego obiegu finansowego jest po prostu martwy.

 

I niestety nie działa tu argument, który mówi – prywatne przedsiębiorstwo potrafi zdecydowanie lepiej od państwa wydatkować zarobione pieniądze. Konta największych światowych gigantów puchną od co najmniej dekady – niestety, nie są inwestowane. Zasoby finansowe Apple określone są na kwotę 170 miliardów dolarów, Google niedługo dobije do granicy 100 miliardów dolarów. Skromnie w tym gronie wygląda Amazon z zasobami na poziomie raptem 30 miliardów USD.

 

Pomimo to najwięksi wygrani internetowej rewolucji gospodarczej nadal ślinią się na kolejny darmowy obiad.

Zostaw odpowiedź