fbpx

E-commerce nie po myśli ekologom?

W Niemczech do proekologicznego myślenia, i co ważne działania, przywiązuje się wagę już od dawna. Jego przejawy można było zobaczyć m.in. w 2008 roku, kiedy to jeden z landów ograniczył maksymalną prędkość na autostradzie do 120 km/h w trosce o ochronę środowiska (im większa prędkość auta, tym większe spalanie, czyli emisja dwutlenku węgla). Obecnie zaś zaczęto zastanawiać się nad wpływem na ekologię handlu wysyłkowego.

Wzrost handlu w internecie powoduje, że coraz więcej paczek czeka na dostarczenie do klientów, zaś walka o najlepszy poziom usług – np. czas dostawy – sprawia, że samochody dostawcze kurierów nie zawsze są zapełnione do granic swoich możliwości, czyli wożą w jakimś stopniu powietrze.

Zamówienia z różnych e-sklepów, często złożone w odstępie kilku minut, dostarczane są pod ten sam adres, ale za pośrednictwem różnych firm kurierskich.

Jakby tego było mało, połowa zamówień odzieżowych w kraju nad Łabą i Renem jest przez klientów zwracana, a więc produkty pokonują ponownie tę samą trasę, tym razem w przeciwnym kierunku.

Pocieszeniem mogłoby być ograniczenie korzystania z aut przez samych konsumentów, którzy przecież kupują produkty bez wychodzenia z domu, jednak ta sytuacja nie ma miejsca. Klienci wciąż przychodzą do sklepów, ograniczając się czasami do porówania i fizycznego sprawdzenia produktów, aby zakupić je później online.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre niemieckiej gospodarce nie wyszło. Wzrost e-commerce nie tylko w Niemczech, ale i w całej Europie, powoduje wzrost zapotrzebowania na dostawcze (głównie niemieckie) auta, którymi to dostarczane są przesyłki.

Zostaw odpowiedź