fbpx

E-medycyna w Polsce rusza nie na żarty

Ciągnące się w nieskończoność przetargi? Przestarzała infrastruktura? Korupcja przy budowie elektronicznych systemów administracji publicznej? Wygląda na to, że niekończące się skandale są już za nami.

1 stycznia ruszył słynny już system eWUŚ – słynny o tyle, że dziennikarska brać tradycyjnie próbowała powiesić na nim kilka zdechłych psów. W tradycyjnym zresztą stylu: zapukano do drzwi kilku małych przychodni pod Warszawą i sfilmowano kartki z napisem: “prosimy o przedstawienie dokumentów potwierdzających aktualne ubezpieczenie zdrowotne”.

Na nic się zdały wcześniejsze oficjalnie dostępne na stronie informacje ministerstwa, że eWUŚ będzie działał na początku roku w ok 90% przychodni – większość mediów triumfalnie odtrąbiła, że “system nie działa wszędzie”. W domyśle: dociekaliśmy i znaleźliśmy błędy “urzędasów”.

 

Teraz Minister Boni zapowiada rozwijanie systemu w standardzie, który może wzbudzić zdumienie nawet w wielu lepiej rozwiniętych krajach Europy.

 

“- Jeszcze w tym roku pacjenci będą mogli sprawdzić w systemie elektronicznym historię wizyt u lekarza i rodzaj przepisanych leków, a w 2014 również historię choroby” – cytuje Ministra Boniego serwis Interaktywnie.com.

 

Dostęp do historii choroby pacjenta będzie z punktu widzenia lekarzy absolutnym przełomem w dotychczasowym leczeniu. Z punktu widzenia państwa najistotniejsze informacje dotyczą przepisywanych dotychczas przez lekarzy recept – nie zawsze niezbędnych do leczenia, ale często opłacalnych dla producentów leków.

 

Chociaż ministerstwo zdrowia raczej milczy na ten temat to oszczędności z tytułu większej powściągliwości w wypisaniu recept przez lekarzy mogą pójść w miliardy złotych.

Zostaw odpowiedź