fbpx

Finansiści znają się na wszystkim, czyli rzecz o tym jak koń osiodłał jeźdźca

W zamierzchłych XX-wiecznych czasach obowiązywała pewna zasadnicza i zdrowa w moim odczuciu zasada – bankierzy znali się na obrocie pieniędzmi, zaś przedsiębiorcy na robieniu interesów.

Obie strony łączyło gorące uczucie do zysku.

 

Więcej niż 50 lat temu sektor bankowy czy szerzej finansowy w dużej mierze służył do rozwoju różnych branż i przedsięwzięć. Znalazłeś pole naftowe, odkryłeś rudę żelaza, a może opatentowałeś maszynę do przędzenia bawełny? Bank pomoże ci sfinansować twoje przedsięwzięcie – przedstaw przekonujący biznesplan, znajdź zabezpieczenie i tak dalej, może się uda.

 

Tutaj mniej więcej kończyła się rola finansistów, a zaczynała przedsiębiorców, którzy znali swoją branżę i często sami służyli za partnerów lub doradców w inwestycjach w konkretne przedsięwzięcia. Dzisiaj sprawy mają się zgoła inaczej.

 

O ile niegdysiejszą sytuację można określić jako zdrową, gdzie sektor finansowy był koniem, zaś przedsiębiorca jeźdźcem, który z owej szkapy potrafił zrobić dobry użytek i razem gdzieś dojechali, o tyle dzisiaj role się zamieniły. Koń podkuł jeźdźca, zarzucił na jego grzbiet siodło i chyżo dosiadł, spinając mocno ostrogami.

 

Trudno wyobrazić sobie, że jest inaczej, skoro 100 lat temu to przedsiębiorca decydował, kto i kiedy będzie inwestował w jego biznes, podczas gdy dzisiaj to finansiści decydują kto i kiedy będzie inwestował w czyjś biznes. Taka smutna puenta nasunęła mi się po tym, gdy dowiedziałem się, że agencja ratingowa Moody’s obniżyła rating obligacji Sony do statusu śmieciowego.

 

Gdy przeczytałem fragment uzasadnienia owego obniżenia tym mocniej zjeżył mi się włos na głowie. Otóż Moody’s stwierdza, że Sony traci na rynku telewizorów (tutaj zgoda) i nie widać „nie widać przesłanek sugerujących ożywienie w sprzedaży telewizorów”.

 

Ocena firmy ratingowej Moody’s dopadła Sony niecały miesiąc po największych na świecie targach CES, gdzie japoński koncern był jedną z trzech najgłośniejszych marek na targach, a w szczególności jej telewizory nowej generacji 4K Ultra HD, którymi japoński producent dosłownie zarzuca rynek i jest o kilka kroków przed całą konkurencją.

 

Jakby tego było mało, Sony opracowało technologie do kompresji przesyłu sygnału video w jakości 4K Ultra HD już przy łączu 15 megabitów oraz intensywnie współpracuje z dostawcami treści (np. Netflixem i Amazonem), a także promuje własną usługę VOD, która skutecznie wspiera sprzedaż telewizorów nowej generacji. Jak więc można być takim głupcem, aby pisać, że „nie widać przesłanek”?

 

Otóż trzeba być finansistą, który widzi te wszystkie inwestycje wyłącznie po stronie kosztów. W dodatku trzeba być finansistą, który kompletnie nie rozumie branży, w której działa oceniane przedsiębiorstwo. Innymi słowy, nic się nie zmieniło – finansiści pozostali kompetentni w sprawach obrotu pieniądzem, i tylko w tych. Chociaż i tutaj można mieć wątpliwości, szczególnie, gdy mieszają się do finansów na poziomie budżetów państw.

 

O tym jaką katastrofą może się to skończyć przekonali się obywatele Grecji, czy Hiszpanii, gdzie najpierw jedni księgowi (z ministerstw finansów) tuszowali rosnące zadłużenie, potem zaś kolejni (z MFW) postanowili przywrócić tzw równowagę budżetową. Zarówno pierwsza, jak i druga operacja zakończyła się prawie śmiercią pacjenta. Warto przy tym przypomnieć, że owa strategia cięć za wszelką cenę była przez Moody’ego gorąco polecana Polsce.

 

Czy coś się zmieniło? Niestety nic, finansiści nadal tłumaczą wszystkim dookoła jakie mamy perspektywy, jak ma się sytuacja w naszej branży i czym powinniśmy się w naszym biznesie zajmować, wskazują ratingowym palcem na zwycięzców i przegranych nie rozumiejąc prawdziwych szans i zagrożeń jakie stoją przed całymi branżami i przedsiębiorstwami.

 

Co możemy z tymi zrobić? Poprosić Moody’ego, aby wystawił sobie ocenę ratingową za własną pracę w ciągu 12 miesięcy poprzedzających kryzys finansowy. Wszak nie znać się na własnej branży to już wstyd.

Zostaw odpowiedź