fbpx

Firmy technologiczne, czyli jakie?

W Traktacie logiczno-filozoficznym, jednym z najważniejszych dzieł ustalających relacje między językiem a rzeczywistością, Ludwik Wittgensttein napisał co następuje: „Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata”. Tym samym zwrócił uwagę na fundamentalny fakt: im lepiej opanowujemy i rozwijamy swój język, tym więcej różnic jesteśmy w stanie nazwać

. A im więcej różnicy potrafimy określić, tym dokładniejszą analizę potrafimy przeprowadzić, co przekłada się na lepsze rozumienie świata. Wszak, znów przywołując Wittgenstteina, „ogół istniejących stanów rzeczy jest światem”.

 

 

Po co ten skrócony wykład? Aby zwrócić uwagę na problem zbyt pobłażliwego traktowania przez wielu dziennikarzy pojęcia technologii. Technologia dziś staje się wszystkim. Technologicznymi nazywane są praktycznie wszystkie przedsiębiorstwa działające w Internecie. Facebook, Google, Microsoft, IBM etc.

 

Intuicyjnie, wyczuwamy, że chodzi tu o „nowoczesność”, a więc „nowoczesne technologie”. A skoro nowoczesne technologie to tzw informacjonalizm, społeczeństwo informacyjne, komputery, Internet, czyli szeroko pojęte przetwarzanie informacji.

 

O taki, potężny dodajmy, skrót myślowy możemy podejrzewać większość dziennikarzy pracujących w popularnych tytułach. I jest to skrót, który niewątpliwie zabija myślenie o przyszłości gospodarki i przedsiębiorstw. Prawdopodobnie, jest to także przyczyna sztucznie napędzanego strachu przed bezrobociem technologicznym. Skąd takie wnioski?

 

O tym, skąd wzięło się pojęcie technologii, co faktycznie oznacza i dlaczego blokuje nasze spojrzenie na przyszłość, dowiecie się w najnowszym numerze Mensis, gdzie opublikujemy pełny tekst: “Firmy technologiczne, czyli jakie? Rzecz o tym, jak wszystko staje się technologią, czyli nic nią nie jest”.

 

 

Zostaw odpowiedź