fbpx

Francja: od 1 stycznia Google, Apple, Amazon i Facebook zapłacą wyższe podatki

Francja nie będzie oglądać się na decyzją całej Wspólnoty co do opodatkowania uciekinierów do rajów podatkowych.

Francuzi są zdeterminowani, aby odzyskać każdego eurocenta, który został niesłusznie schowany do kieszeni właścicieli miedzy innymi Amazona, Google, Apple czy Facebooka. Walka o odzyskanie należnych podatków od amerykańskich techno-gigantów trwa od dawna. Pierwsze zapowiedzi datowane są na początek 2013 roku, kiedy to pisaliśmy:

Miejsce w którym ministrowie finansów Niemiec, Wielkiej Brytanii i Francji ogłosili, że zmuszą internetowych gigantów do płacenia podatków nie było zbyt szczęśliwie.

Właściwie, trudno o gorsze konotacje historyczne, ponieważ słowa pod adresem Google i Amazona padły prosto z Moskwy.

To właśnie w Moskwie na spotkaniu ministrów finansów krajów należących do G20 ministrowie George Osborne, Pierre Moscovici i Wolfgang Schaeuble wyrazili bardzo mocne postanowienie, że pora na zmiany w przepisach prawnych, które w tej chwili pozwalają na omijanie systemów podatkowych w krajach, w których międzynarodowe korporacje prowadzą swoją działalność.

Z jak wielką skalą problemu mamy do czynienia? Jak podaje Dziennik Gazeta Prawna w 2010 roku wartość inwestycji, która napłynęła do rajów podatkowych takich jak Barbardos, Bermudy i Wyspy Dziewicze była większa niż kwoty, które zasiliły takie potęgi gospodarcze jak Niemcy czy Japonia.

Inny przykład to Starbucks, którego wpływy w UK sięgnęły 3 miliardów funtów w ciągu 15 lat. Dzięki transferowi zysków do innych państw Starbucks zostawił w Wielkiej Brytanii śmieszną kwotę 8,5 miliona funtów podatków.

Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna wielka czwórka (Google, Apple, Amazon i Facebook) odprowadzają rocznie we Francji około 4 miliony euro podczas, gdy generują obroty na poziomie około 2.5 miliarda euro.

W końcu w marcu 2018 UE ogłosiła, że ma gotowe rozwiązanie digital tax (nie mylić z pax). Nowy podatek ma objąć:

  • przychody ze sprzedaży reklam
  • przychody ze sprzedaży danych
  • przychody z pośrednictwa

Problem niechętnego płacenia podatków przez gigantów cyfrowego rynku znany jest od dawna. Kwoty, jakie główne unijne kraje tracą poprzez proceder nieuczciwego dostępu do rynku idą w dziesiątki miliardów. Na czym ów proceder polega? Z jednej strony kraje udostępniają swoje rynki i ponoszą przy tym wszelkie koszty z tym związane, a więc regulacyjno-prawne i infrastrukturalne. Utrzymują sprawne instytucje państwa oraz wysoki poziom infrastruktury licząc na inwestycje, które pozwolą obywatelom na znalezienie pracy oraz na sfinansowanie z podatków wcześniej wspomnianych wydatków.

Według wyliczeń Brukseli przeciętna firma w UE płaci 23.2 procenta podatku, podczas gdy koncern internetowy 9.5 procenta. A to nosi znamiona nieuczciwej konkurencji. Stąd Unia pracowała nad nowym, 3 procentowym podatkiem, który rocznie ma wnieść do budżetu krajów członkowskich nawet 5 miliardów euro.

Teraz już wiadomo, że nowy podatek unijny nie wejdzie w życie, ponieważ jeden z krajów członkowskich postawił weto. Naturalnie, chodzi o Irlandię, która jest gospodarzem zarówno Facebooka, jak i Google’a. Tym samym Francja zapowiedziała, że wdraża na terenie Republiki własną wersję podatku. 3 procentowa danina od obrotów ma zapewnić wpływy na poziomie 0,5 miliarda euro, co wydaje się być i tak kwotą niezwykle skromną, jak na zawrotne obroty amerykańskich technokoncernów w Europie.

1 komentarz

  1. ccc 05-01-2019

Zostaw odpowiedź