fbpx

Google będzie karać za zbyt wolno ładujące się strony

Chociaż pierwsze rewolucje mobilne za nami, to zdaniem Google, wciąż jest wiele do zrobienia. Po dobroci, lub nie.

 

Google zaczyna od proszenia. Podobnie jak to miało miejsce w trakcie pierwszej rewolucji mobilnej, kiedy koncern z Mountain View zażądał od całego świata przystosowania stron www do smartfonów. Potem były kolejne zmiany, aż w końcu Google poinformowało, że pora na zupełnie oddzielne wyniki wyszukiwania dla stron mobilnych i desktopowych, ponieważ oczekiwania użytkowników komputerów stacjonarnych i smartfonów są zwyczajnie tak różne, jak kontekst w jakim się znajdują korzystając ze swoich urządzeń.

Kolejna mini rewolucja od Google nadciąga wielkimi krokami i dla niektórych może stanowić zaskoczenie, ponieważ koncern z Mountain View twierdzi, że jak dotychczas nie brał pod uwagę szybkość ładowania stron mobilnych podczas układania list wyników wyświetleń dla konkretnych fraz kluczowych. Biorąc pod uwagę, że taki czynnik od dawna ma wpływ na wyniki desktopowego Google’a można przecierać oczy ze zdumienia, lub dojść do wniosku, że ów zaawansowany algorytm wcale nie jest taki zaawansowany. Lub Google wcale nie rozdzielił do końca wyników desktopowych od mobilnych.

Z informacji, które spływają od Google wynika, że portale, które wolno ładują swoje treści mogą spodziewać się spadków, chociaż nieprzesadnie znaczących, a więc nie będzie to forma kar znanych z wprowadzania np. anty spamerskiej Pandy. A jak będzie w praktyce? Z pewnością znajdą się firmy, które będą próbowały zmierzyć efekty nowego czynnika, więc pozostaje nam czekać i optymalizować.

Zostaw odpowiedź