fbpx

Google coraz bliżej Apple

Apple wciąż utrzymuje pozycję najbardziej wartościowej firmy na świecie. Ale Google depcze mu po piętach. Czy wkrótce gigant z Mountain View wskoczy na jego miejsce? Jest to całkiem prawdopodobne, jeśli przyjrzeć się bliżej obu firmom.

Ktoś może powiedzieć, że wartość giełdowa spółek to tylko jeden z szeregu czynników, które należy uwzględnić przy ocenie ich potencjału rozwojowego. Co do tego pełna zgoda, ale jest to element niesłychanie istotny, aby nie powiedzieć kluczowy.


Apple okupuje pozycję lidera w zestawieniu najbardziej wartościowych firm na świecie nieprzerwanie od sierpnia 2011 r., odkąd przejęło je od paliwowego kolosa – koncernu Exxon Mobil. Z kolei Google udało się ostatnio „wskoczyć” na krótko na pozycję nr 2, ale obecnie Exxon z powrotem odzyskał swoje miejsce w rankingu.
 
Wszystko jednak wskazuje na to, że jest to stan tymczasowy i wkrótce Google na stałe zagości na drugim stopniu podium. Najciekawsze jest jednak to, że może również wkrótce zdystansować dotychczasowego lidera z Cupertino.
 
Apple jest na chwilę obecną warte 478 mld, z kolei Google – 396 mld. Dzieli je zatem różnica „jedynie” 82 mld dolarów. W dłuższej perspektywie to jednak Google ma znacznie większe szanse na zdobycie pozycji lidera. Dlaczego?
 
Apple po śmierci Steve’a Jobsa wydaje być firmą, której mocno brakuje innowacyjności i kolejnych produktów, które pełniłyby rolę produktowych lokomotyw. Tim Cook to z całą pewnością sprawny menadżer i zarządca, ale już nie wizjoner na miarę swojego poprzednika, który do sprzedaży wprowadził iPoda, iPhone’a czy też iPada. Apple to oczywiście firma w świetnej kondycji, która nadal dużo zarabia. W wysoko konkurencyjnym środowisku nowych technologii potrafi uzyskać zaskakująco wysokie marże produktowe, a do tego na swoich kontach posiada rekordową ilość gotówki – 137 mld dolarów!
 
To wszystko sprawia, że akcjonariusze Apple jeszcze przez dłuższy czas będą mogli spać spokojnie, ale nie uratuje to firmy z logo nadgryzionego jabłka przed zarzutem o brak wizji na kolejne lata (poza czerpaniem zysków z dotychczasowych tzw. market runnerów).
 
Dokładnie odwrotnie sytuacja panuje w Google, które co rusz zaskakuje nas kolejnymi akwizycjami w innowacyjne i perspektywiczne biznesy – m in. robotykę, social media, sztuczną inteligencję.
 
Kierownictwo Google ma także odwagę przyznać się do biznesowych błędów. Świadczyć może o tym niedawna sprzedaż Motoroli, która była przysłowiową kulą o nogi.
 
Wszystko wskazuje zatem na to, że jeśli Apple nie pokaże kolejnego „the next big thing”, pozycja firmy może zacząć słabnąć, a Google jest zdecydowanie gotowe przejąć jego pozycję.

Zostaw odpowiedź