fbpx

Google Pingwin – to dopiero początek i różowo nie będzie

Googlowski Pingwin przedstawiany jest w zachodnich w mediach technologicznych raczej jak krwiożerczy bestia znana z filmowych przygód Batmana niż przyjazne zwierzątko spacerujące po klifie lodowca.

Z informacji jakie przedstawił Matt Cuts, jeden z przedstawicieli Google’a jest się czego bać.

Po pierwsze Cutts z Google poinformował, że pełną funkcjonalność Pingwin osiągnie za kilka miesięcy. Do tego czasu Google jest ponoć otwarty na uwagi, co do działania swojego nowego algorytmu. Tak jak miało miejsce w przypadku Pandy, która “zdolność bojową” osiągnęła po dłuższym czasie i co ważne – nadal działa i ma się dobrze.

 

Po drugie, Cutts potwierdził, że głównym celem Pingwina jest „wydziobanie” nadmiar linków i anchor tekstów ze stron. Poza tym dodał, że zmiany nie będą przyjemne dla bardzo wielu webmasterów. Innymi słowy, wygląda na to, że Google nie tylko bierze się za typowo spamerskie strony, ale zmienia reguły gry pozycjonowania.

 

Po trzecie, Cutts potwierdził to, czego się obawialiśmy już wcześniej – jeśli jakaś spamerska strona linkuje do naszej strony domowej to możemy spodziewać się spadku w TrustRank, oraz w samych wynikach wyszukiwania. Ktoś przytomny zaproponował nawet, aby Google w Webmaster Tools umożliwiło odznaczanie linków, które webmaster uznaje za podejrzane i nie chce, aby były brane pod uwagę. Jak na razie Google się nie ustosunkowało.

 

Po czwarte, czekamy na rozwój wydarzeń.

1 komentarz

  1. Killass 20-08-2012

Zostaw odpowiedź