fbpx
google-logo

Google zapłaci podatki we Francji – może za kilka lat

Przed kilkoma dniami świat obiegła informacja, że francuska policja i przedstawiciele urzędu skarbowego weszli do siedziby Google w Paryżu w celu zabezpieczenia dokumentacji, która może świadczyć o próbach omijania francuskiego prawa podatkowego.

Piszemy, że może świadczyć, chociaż wydaje się to oczywiste, ale dopóki operacja trwa, dopóty nie możemy stwierdzić inaczej. A potrwa raczej długo i nie chodzi tu o tygodnie lub miesiące.

Eliane Houlette, francuska prokurator, która nadzorowała czwartkowe wejście służb państwowych i konfiskatę dokumentów amerykańskiego giganta technologicznego, w niedzielę poinformowała, że analiza zdobytych dokumentów najpewniej zajmie lata, zanim dowiemy się jak faktycznie wyglądały przepływy finansowe we francuskiej siedzibie Google’a. Nalot na siedzibę Google’a we Francji był potężną akcją, w której brało udział aż 96 osób.

Jest to efekt coraz większej presji ze strony krajów Unii Europejskiej na największe światowe koncerny, aby te zaprzestały omijania prawa podatkowego, w krajach, z których zasobów korzystają, jednocześnie nie chcąc łożyć na rozwijanie owych zasobów np. opieki medycznej, edukacji czy też infrastruktury miękkiej i twardej.

Francja szukała w biurach Google’a ponad 1.5 miliarda euro zaległych podatków, które „nie dotarły” do francuskiego budżetu z powodu agresywnej optymalizacji podatkowej, z której Google jest znany na całym świecie. Jak na razie jedynym krajem w UE, który zmusił Google do zapłacenia jakiegokolwiek zaległego podatku jest Wielka Brytania. Jednak kwota wyniosła około 130 milionów funtów, podczas gdy zaległości były szacowane podobnie jak w przypadku Francji na miliardy euro.

Zostaw odpowiedź