fbpx

Handel internetowy w branży dziecięcej

Na rynku handlu internetowego coraz trudniej znaleźć branżę, która szybko i bez większych inwestycji przyniesie nam zyski. Czasy e-commerce’owego eldorado, w których handel elektroniką na Allegro mógł po kilku miesiącach zrobić z nas milionerów, bezpowrotnie minęły.

Czy jest więc sens uruchamiać własny e-commerce, na przykład w branży dziecięcej?
Czy na tym rynku widać jakąś niszę którą możemy zagospodarować?

Z końcem 2012 r. w polskim internecie funkcjonowało prawie 1000 sklepów oferujących produkty dla dzieci (źródło: Raport eHandel Polska 2012). Czy to dużo? W porównaniu z kategorią dom i ogród (2491 sklepów) to na pewno niewiele. Ale warto zdać sobie sprawę, że branżę dziecięcą wyprzedzają jeszcze tylko sklepy sprzedające prezenty i akcesoria (1312) oraz odzież (1278). Jest to więc czwarta branża pod względem liczebności, a sprzedaż przez nią generowana szacowana jest na blisko 8,950 mln zł (źródło: Internet 2k11, Internet Standard, lipiec 2011).

 

Rynek zagospodarowany przez gigantów?

Przyglądając się sytuacji na rynku, bez trudu zidentyfikujemy jego największych graczy. Jednym z liderów będzie na pewno sklep Smyk, którego udział online w sprzedaży ogółem wynosi 0,4%, a który po pierwszym roku funkcjonowania zanotował 50-procentowy wzrost obrotów w e-biznesie. Kolejny z nich to chociażby sklep.bartek.com.pl, należący do polskiego producenta obuwia dziecięcego. Uruchomiony został już w 2007 r. i w pierwszych latach funkcjonowania cieszył się 65-procentowym wzrostem sprzedaży rok do roku. Na koniec 2011 r. zanotował również 2,74 mln obrotu. Za to jednym z najświeższych dużych e-commerce’ów jest 51015kids.eu – sklep uruchomiony na platformie Magento w lipcu 2011 r. i posiadający w ofercie 3 tys. produktów z gwarantowanym czasem dostępności 48 godzin.

 

Co warto wspomnieć, e-przedsiębiorca w branży dziecięcej nie tylko będzie się zmagał z bezpośrednią konkurencją. Tak naprawdę rodzic poszukujący prezentu dla swojego dziecka może skorzystać ze sklepów z zupełnie innej branży – chociażby zakupić zabawkę w e-sklepie sprzedającym elektronikę. Trzeba więc mieć świadomość istnienia także pośredniej konkurencji i liczyć się z szerokim poszukiwaniem przedmiotów.

 

Jak widać, nie jest to rynek niszowy – działa na nim wiele podmiotów, a dodatkowo należy zmierzyć się z konkurencją pośrednią z zupełnie innych sektorów e-handlu. Już na tym etapie naszej krótkiej analizy widać, że nie jest to najłatwiejsza część polskiego e-commerce.

 

Ale czy e-sklep musi koniecznie sprzedawać?

Odpowiedź na to przewrotne pytanie nie jest, wbrew pozorom, taka oczywista. Zwłaszcza jeżeli posiadasz sieć sklepów offline, jesteś dystrybutorem lub producentem. Właśnie wtedy warto zainteresować się efektem ROPO (ang. research online, purchase offline), czyli zjawiskiem polegającym na poszukiwaniu przez klientów informacji o produktach w internecie, a następnie zakupie tych produktów w „naziemnych” placówkach.

 

W Grupie Divante zrealizowaliśmy pierwsze wielobranżowe badania ROPO w Polsce przeprowadzone na 25 branżach (od odzieży po ubezpieczenia) we współpracy z IMAS International. Pełny raport można pobrać ze strony ropo.grupadivante.pl. Jak wyglądają dane dla branży dziecięcej?

 

Jeżeli chodzi o zakup zabawek, to internet ma bezpośredni wpływ na 8,7% sprzedaży ogółem, a konsumenci poszukują informacji najczęściej poprzez wyszukiwarki (30% badanych), aukcje internetowe (28%) oraz e-sklepy (27%).

 

Oprócz wsparcia efektu ROPO (wzmocnienie sprzedaży offline) sklep internetowy to także m.in.: nowe narzędzie online dla dystrybutorów, punktów handlowych, partnerów, umożliwiające im większą sprzedaż, zupełnie nowe możliwości prowadzenia marketingu poprzez budowanie wizerunku, udostępnienie katalogu produktów, zwiększenie zasięgu,
zmniejszenie kosztów obsługi klienta, podniesienie jakości obsługi.

 

Zupełnie odrębnym tematem jest świadomość, że e-commerce to de facto nie tylko sklepy internetowe. Przykładem może być realizowana przez agencję interaktywną Ideacto (Grupa Divante) akcja promocyjna kosmetyków dla dzieci Balneum Baby Bacis. W największych aptekach interneto-wych prowadzona była kampania bannerowa (na stronie głównej oraz w sekcji tematycznej „dla dziecka”), która odsyłała do konkretnych produktów w e-aptece. Pomimo że producent kosmetyków nie jest właścicielem żadnego sklepu internetowego, efekty akcji promocyjnej były imponujące: ponad 800 tys. wyświetleń, duży wzrost sprzedaży we wszystkich aptekach (rekord to wzrost
o 1200% z 2–3 produktów miesięcznie do 30) oraz całościowe zwiększenie sprzedaży
w sieci aptek o 400%.

 

Dziecięcy konsument kupuje coraz więcej!

Analizując badania firm doradczych z rynku dziecięcego, można spostrzec wyraźnie, że sektor ten rośnie z roku na rok. Marketingowcy do niedawna używali skrótu KGOY (ang. Kids Getting Older Younger), oznaczającego coraz wcześniejsze dojrzewanie dzieci – ich niechęć do zabawek kojarzących się z dzieciństwem. Jednak już w 2011 r. ten trend uległ odwróceniu na rzecz zjawiska KGOO (ang. Kids Getting Older Older). Najważniejsze wnioski z badań NPD Group są bardzo ciekawe:

W grupie G5 (Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania) odnotowano wzrost obrotów w przedziale wiekowym: 6–7 lat (+7%), 8–9 lat (+13%) i 10–11 lat (+8%).
We wszystkich badanych krajach zwiększyła się wartość zakupów zabawek dla dzieci w wieku od 8 lat. Na terenie Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji i w Niemczech
w widoczny sposób wzrasta sprzedaż zabawek w najwyższej grupie cenowej (powyżej 50 euro/szt.). Badania przeprowadzone w Niemczech w 2010 r. wskazują jako najbardziej pożądane prezenty świąteczne zabawki i gry (29%) oraz gry komputerowe (24%).

Cieszyć może także europejski trend wzrostu sprzedaży zabawek online. O ile we Włoszech czy w Hiszpanii jest to poniżej 2%, o tyle pozytywnym przykładem mogą być Francja (8%), Niemcy (20%) czy Wielka Brytania (22%). Być może wynika to z faktu coraz aktywniejszego korzystania z sieci przez młodych internautów (przedział wieku 7–14 lat). Badania PBI/Gemius wskazują, że ponad połowa z nich korzysta z internetu codziennie, a ponad 80% przynajmniej kilka razy w tygodniu. Widać również wyrównanie struktury płci – jeszcze pod koniec 2010 r. internet postrzegany był jako dużo bardziej „chłopięcy” środek przekazu.

 

Prognozy na przyszłość

Czy rynek e-commerce będzie jeszcze rosnąć? Na pewno tak! Czy sprzedaż zabawek w internecie będzie się zwiększać? Prawdopodobnie tak, chociażby patrząc na przykład płynący od naszych sąsiadów w Europie! Czy warto uruchomić e-sklep w branży dziecięcej? To zależy…
W trakcie tego krótkiego artykułu nie jestem w stanie odpowiedzieć na ostatnie pytanie. Decyzja o otwarciu własnego sklepu internetowego powinna być poprzedzona dokładnymi analizami rynku, a także przede wszystkim stworzeniem spójnej strategii e-commerce. Na końcu tego procesu i tak czeka nas przynajmniej kilka godzin spędzonych nad Excelem i analizą, czy nasz biznes ma szansę na osiągnięcie satysfakcjonującego zwrotu z inwestycji.

 

Z pewnością branża dziecięca w internecie dalej będzie się rozwijać. Za kilka, kilkanaście lat coraz młodsze osoby zaczną kupować w sieci, a przynajmniej aktywnie wskazywać swoim rodzicom, z którego e-sklepu chciałyby dostać wymarzoną zabawkę.
Czy taki rozwój technologiczny ma sens? To już pytanie filozoficzne, ale na
koniec kilka faktów z badania Digital Diares, sporządzonego przez firmę AVG:
Prawie 60% dzieci w wieku 2–5 lat potrafi zagrać w „podstawową” grę na komputerze
– 43% dzieci w tym wieku potrafi jeździć na rowerze. Prawie 20% dzieci w wieku 2–5 lat potrafi obsługiwać aplikacje na smartphonie – 9% potrafi zawiązać sznurówki u butów.
Więcej małych dzieci potrafi otworzyć przeglądarkę internetową (25%)
niż samodzielnie pływać (20%).
 


 
Autorem artykułu jest Marcin Cichoń, artykuł pochodzi z magazynu Mensis.pl nr 15
 


1 komentarz

Zostaw odpowiedź