fbpx

Jak wycenić wartość e-biznesu lub sklepu internetowego?

Na rodzimym rynku pojawia się coraz więcej ofert sprzedaży funkcjonujących e-biznesów i coraz więcej transakcji dochodzi do skutku. Patrząc na rynek przez pryzmat serwisu www.BazarStron.pl, który profesjonalnie zajmuje się pośrednictwem w sprzedaży e-biznesów, można stwierdzić, że ilość chętnych do zawarcia transakcji rośnie rok do roku o blisko 50% rocznie (większość ofert sprzedaży dotyczy e-sklepów, a większość ofert zakupu – stron tematycznych z wartościowym ruchem).

E-biznes stanowi obecnie część niemal każdego tradycyjnego biznesu. Można się spodziewać, że zarówno handel domenami, jak i funkcjonującymi e-biznesami będzie się dalej prężnie rozwijał zarówno w Polsce, jak i za granicą.

 

Dlaczego ktoś sprzedaje e-biznes?

Warto prześledzić główne powody, dla których właściciel e-bizesu decyduje się na sprzedaż całości projektu lub udziałów. Internet uchodzi za wysoce skalowalny, więc większość projektów powinna dawać się rozwijać organicznie. Nie do końca tak jest.
Przede wszystkim bardzo często brakuje właścicielom cierpliwości do tego, aby
doczekać dodatniego ROI lub umiejętności wypracowania zysku. I to jest najczęstszy powód sprzedaży projektów w budżetach od 500 do 200.000 zł. Warto pamiętać, że
w zatłoczonej sieci, którą odwiedzają userzy z ograniczoną percepcją i tendencją do
lojalności wobec e-brandów, zdyskontowanie sukcesu zajmuje czasami nawet 2–3 lata. A zatem nie każdy jest na to przygotowany. W przypadku nowych biznesów digitalowych biznesplan rozmija się z realnymi wynikami, w przytłaczającej większości in minus. Na rynku jest sporo projektów na sprzedaż, które się słabo monetyzują. Nie oznacza to, że ktoś inny, posiadający podobne doświadczenie nie zrobi tego lepiej.

Zdarza się, że e-biznes dochodzi do takiego momentu, że wytraca możliwość łatwej
skalowalności. Dla przykładu może okazać się, że odpowiednie ROI w e-sklepie zaistnieje,
jeśli przedsiębiorca będzie mógł zakupić większą partię towaru na sprzedaż, żeby
uzyskać lepszą cenę zakupu – wtedy występuje konieczność sprzedaży towaru w krótkim
okresie. W takim przypadku właśnie barierami mogą być brak odpowiedniego kapitału inwestycyjnego i potrzeba poszukiwania partnera.
Innym powodem sprzedaży e-biznesu może być założenie sprzedającego, że podmiot, który prowadzi komplementarny biznes, będzie miał lepszą niż sprzedający zdolność do monetyzacji projektu i to może być motywacja do sprzedaży z zyskiem.

Zdarza się, że ktoś rozwinął przez kilka lat projekt, w którym występuje satysfakcjonujące ROI, perspektywa dalszego wzrostu. W takim przypadku czasami sprzedaje projekt, ponieważ chce zniwelować ryzyko utraty osiągniętej pozycji (na przykład na skutek zmieniających się warunków otoczenia, prowadzenia biznesu). Kolejnym powodem sprzedawania dobrych, zdrowych e-biznesów może być pomysł na inny, jeszcze lepszy
e-biznes. Oprócz tego jest wiele powodów prywatnych.

 

Wycena e-biznesu

Wycena e-biznesu to skomplikowana materia. Dlaczego tak jest? W porównaniu
z tym, co nastąpi za 10 czy 20 lat, rynek jest jeszcze młody i niedojrzały oraz mało na nim
transakcji. Na takim rynku trudniej o punkty odniesienia dla porównania. W dodatku jest to rynek dynamiczny, uzależniony też od wielkich graczy (Google, Faceboook itd.). Wiele e-biznesów ma charakter innowacyjny, niestandardowy. Wszak jedną ze strategii
startupowych jest tworzenie projektów będących odpowiedzią na to, czego jeszcze
nie ma. Z perspektywy ofert i transakcji zawieranych na www.BazarStron.pl można powiedzieć, że sprzedający za aktywa, które akurat da się jakoś porównać, oczekują kwot krańcowo od siebie różnych (dla przykładu strona z ruchem na poziomie 30 000 unikalnych userów miesięcznie w segmencie skierowanym do masowego odbiorcy może kosztować od 10.000 do 100.000 zł).
Inna kwestia jest taka, że optyka sprzedającego i kupującego na wycenę jest inna.
Bardzo często sprzedający bierze pod uwagę zainwestowane nakłady i oczekuje co
najmniej ich zwrotu. Często sprzedającymi są ludzie, którzy wcześniej nie mieli digitalowego doświadczenia i z racji braku doświadczenia wygenerowali zbyt duże koszty rozwoju projektu. W wielu przypadkach jest to bariera przy negocjacjach cenowych, ponieważ sprzedającemu ciężko pogodzić się z tym, że uzyska mniej, niż zainwestował, i przedsięwzięcie zakończy się stratą. Z kolei nabywcy patrzą często przez pryzmat zysku, choć jest też wiele podmiotów, które przyjmują znacznie szerszą optykę. Co się zatem liczy przy wycenie? Na pewno to, jak długo funkcjonuje e-biznes i jaka jest jego historia finansowa (obroty vs. zyski), a także zdrowy ruch, baza klientów, ilość transakcji, segmentacja przychodu, to, czy e-biznes dotyczy segmentu b2b czy b2c, wartość domeny. Nieco mniejsze znaczenie ma sam obiekt WWW.
W przypadku rozwiniętych biznesów digitalowych przyjmuje się, że atrakcyjna kwota, za jaką warto sprzedać e-biznes, powinna wynosić od 20 do 50 razy więcej niż jego
roczny zysk. Takie wartości stosowane są do większych e-biznesów. Dla mniejszych podmiotów wskaźnik ten wynosi od 5 do 10 razy tyle, ile stanowi roczny zysk e-biznesu.
Innym punktem wyjścia dla wyceny jest określenie, ile w obecnych warunkach kosztowałoby stworzenie projektu o podobnych parametrach. I to również jest znakomity punkt odniesienia przy wycenach. Należy pamiętać o tym, że podaż dobrych e-biznesów wystawionych na sprzedaż jest ograniczona i dlatego rzadka okazja potrafi windować cenę (w tym przypadku dla potencjalnego nabywcy znaczenie może mieć czas).
Pomocnym punktem odniesienia może także być kwota transakcji za podobny e-biznes, ale zwykle stosunkowo ciężko o takie porównania. Przy transakcjach rzędu kilkudziesięciu tysięcy i więcej warto zasięgnąć rady specjalistów. Dokonując transakcji kupna-sprzedaży digitalowego biznesu, warto pamiętać o tym, że nawet najwięksi na bardziej dojrzałych rynkach spektakularnie się mylili.

 

1. Pamiętaj, że najtrudniejsze w internecie jest obecnie utrzymywanie liczby użytkowników na takim poziomie, żeby biznes był opłacalny. Wartościowy ruch jest zwykle droższy od obiektu internetowego.
2. Z drugiej strony, gdy przejmujesz stronę, często masz jakąś własną wizję i chcesz wprowadzić zmiany. Im większe zmiany chcesz wprowadzić, tym sam kod strony staje się mniej wartościowy, bo wymaga większej przebudowy.
3. Prędzej czy później będziesz chciał wprowadzić jakieś zmiany w serwisie. Z tego względu lepsze są popularne rozwiązania open source (Joomla, Drupal, WordPress itd.) od autorskich CMS-ów. Na rynku jest po prostu więcej specjalistów, którzy zrealizują zmiany w popularnych open source’ach.
4. Jeśli przypadkiem chcesz kupić witrynę, ale uruchomić ją pod inną nazwą WWW –
lepiej zamów nowy serwis dla nowej witryny według swoich potrzeb.
5. Ze względu na pierwszy punkt zdobądź odpowiedź na pytania:

  • Ile lat funkcjonuje witryna na danym adresie WWW? Jaki ma page rank (im większy, tym lepiej)?
  • Przeanalizuj statystyki Google Analytics (unikalni użytkownicy miesięcznie, ilość odsłon miesięcznie, źródła ruchu). Jeśli sprzedawca nie chce udostępnić statystyk, to raczej nie wierz w jego zapewnienia o poziomie ruchu. Zobacz, jakie statystyki były kiedyś i jakie są teraz. Zapytaj sprzedawcę o przyczyny utraty ruchu.Weź pod uwagę, że pozycjonowanie w Google, które łamie reguły, jest karane przez Google tzw. filtrem, czyli ograniczeniem pozycji wyświetlania witryny wśród naturalnych wyników wyszukiwania wyszukiwarki. To jedna z najpopularniejszych przyczyn gwałtownej utraty ruchu.

6. Weź pod uwagę, jaka jest struktura źródła ruchu, czyli skąd przychodzą użytkownicy (sprawdzisz to w statystykach). Zdrowo jest, gdy źródła ruchu są różnorodne:

  • wyszukiwarki,
  • wejścia bezpośrednie,
  • przekierowania z innych stron.

Niepokój powinny budzić nienaturalne, nagłe przyrosty ruchu oraz gwałtowne spadki.

 

7. Kolejne ważne pytania:

  • Jaka jest baza subskrybentów? Przy czym istotne jest, czy subskrybenci zostali zebrani za pomocą tej witryny i jak dawno temu (im starsza baza, tym mniej aktualna).
  • Czy funkcjonuje fanpage na Facebooku (lub innej społecznościówce), którytowarzyszy witrynie?
  • Jak wielu jest fanów i jak bardzo są aktywni?

8. Jeśli witryna opiera się na publikacjach, to właśnie one stanowią często niemały kapitał i bywają bardziej wartościowe od samego kodu strony. Oczywiście o ile nie zamierzasz przeprofilować strony. Liczy się ich ilość i jakość oraz ilość ilustracji i jakość foto
i wideo. Oczywiście w umowie powinieneśzapewnić sobie przekazanie majątkowych praw autorskich do tych publikacji. Użytkownicy trafiają na strony, często szukając informacji z danej dziedziny. Publikacje mają istotny wpływ na pozycjonowanie w wyszukiwarkach.
9. Pamiętaj, żeby zawrzeć ze sprzedawcą taką umowę, aby on nie mógł sprzedać tego samego kodu i zawartości innemu podmiotowi na innym adresie WWW.
10. Prowadzenie witryny wymaga regularnej pracy (publikacje, powiększanie dotarcia,
komunikacja z zainteresowanymi, rozwój).

 


Autorem artykułu jest Robert Sosnowski, CEO BazarStron.pl

Zostaw odpowiedź