fbpx

Kazus Sokołowa, czyli myśl blogerze co robisz

Właśnie opadł kurz po bitwie między działem marketingu Sokołowa a Piotrem Ogińskim, który zasłynął w internecie z usmażenia tatara wyżej wspomnianej marki.

Jako, że tatar nie usmażył się należycie, Sokołów wziął na ruszt blogera i rozpoczął systematycznie podpiekanie go, aż ten doszedł do jedynego prawidłowego wniosku, że jak smażyć to kilka tatarów różnych firm na raz albo żadnego.

 

 

Chociaż wszyscy w Polsce napisali, że potężny Sokołów pozwał biedaczka Ogińskiego na 150 tys złotych to prawie nikt nie napisał, że Ogiński zreflektował się i przeprosił za swój błąd. Parafrazując popularne powiedzenie o piwie: skoro nasmażyłeś tataru, to go teraz zjesz.

 

W czwartek 5 września Ogiński przeprosił publicznie i to w specyficzny sposób, z którego można wysnuć wniosek, że zrobił to niechętnie. Być może po naradzie z prawnikiem, bo co rozsądniejsi ludzie wskazywali, że problemem jest tutaj sposób przeprowadzenia testu przez Ogińskiego, a nie sam jego wynik.

 

I rzeczywiście, coś było na rzeczy, gdy Jakub Kuroń na łamach Gazeta.pl podjął się testu trzech tatarów, w tym Sokołowa. Chociaż sokołowski produkt wypadł słabo to równie słabo wypadła konkurencja – okazało się, że każdy producent kombinuje przy mięsie.

 

Żaden tatar nie usmażył się prawidłowo i nikt nie rozdmuchał tego w internecie. W końcu wszyscy wiemy, że na linii konsumenci – producenci mięsa i wędlin jest bardzo wiele do zrobienia. Do dzisiaj pamiętamy zdumiewającą sytuację, kiedy to organy państwowe odmówiły upublicznienia listy producentów mięsa, którzy używali “lewej” soli. Wracając do testu Kuronia: chcecie zjeść dobry tatar – nie kupujcie go w opakowaniach. Oczywistość całej sytuacji aż szczypie w oczy.

 

Z sytuacji którą wywołał bloger Ogiński cieszą się chyba wyłącznie konkurenci Sokołowa. Nagle rozmnożyły się facebookowe strony wulgarnie obrażające, bądź co bądź, tą uznaną polską markę. Warto przytoczyć kilka cytatów na przykład z profilu “Nie kupuję produktów firmy Sokołów S.A.”:

 

“Różni spece wypowiadali się, że pseudo mięso z Syfołowa jest peklowane, solone, przyprawiane itp itd.Zachęcam każdego do kupienia konkurencyjnego tatara i usmażenia go na patelni, zobaczycie co wychodzi z tego mięsa. Ja usmażyłem mięsko pewnej firmy z okolic Łodzi, byłem zaskoczony in “+” na jakość. Chemii nie unikniemy w żywności, ale z całą pewnością ta firma nie ładuje całej tablicy Mendelejewa do mięsa jak Syfołów”

 

Jak widać konkurencja (najpewniej) nie przebiera w środkach, a przy tym nie grzeszy ani kulturą, ani inteligencją rzucając w kolegów po fachu ekskrementami, które koniec końców wylądują we wspólnej piaskownicy. Ciekawe co z tym fantem zrobią ludzie z Sokołowa – skoro powiedzieli A, być może warto powiedzieć B i wziąć się za tego typu internetowych hejterów.

 

Kto by pomyślał, że publiczne usmażenie tatara może być równoznaczne z wrzuceniem granatu do szamba? I taka jest puenta całej sprawy – gdy publicznie atakuje się dużą markę i w dodatku chce się na tym zarobić trzeba po pierwsze liczyć się z odpowiedzią drugiej strony. Po drugie zaś, grozi to postawieniem się w sytuacji osoby, które Lenin zwykł nazywać “pożytecznymi idiotami”.

 

Ów dość szeroko zakrojony rozbryzg szamba jest także udziałem części polskich internautów, z których niemała część to zwykły motłoch (wnioskuje po komentarzach w sieci), który uwierzył, że chodzi tu o jakieś szczytne idee wolności słowa, podczas, gdy dwie strony konfliktu załatwiały swoje interesy. Ale ową gawiedzią nikt się chyba za bardzo nie przejmuje, wszak mama najpewniej zdejmuje im opakowanie z parówki przed podaniem obiadu. Zupełnie tak jak media podały im na talerzu temat: sokołowski goliat versus premetejski bloger.

Zostaw odpowiedź