fbpx

Kiedy podłączą nam jajka do Internetu?

Jakkolwiek dziwnie brzmi tytuł tego wpisu i jak bardzo może przestraszyć męską część czytelników, to chodzi tylko i wyłącznie o Internet rzeczy, którego fala wzbiera coraz mocniej i z pewnością nie ominie nawet jaj ze stołu wielkanocnego.

Przypomina o tym po raz kolejny Business Insider.

 

 

W ciągu 4-5 lat już w co dziesiątym domu w Stanach Zjednoczonych będzie dominował Internet rzeczy, który zdaniem analityków Business Insider będzie największą globalną siecią urządzeń na świecie. Co najmniej dwa razy większą od połączonego rynku smartfonów, desktopów, aut z Internetem oraz rynku technosideł (np. zegarków podłączonych do smartfona).

 

Wartość globalnego rynku szacuje się na 1.7 triliona dolarów, co obejmuje: hardware, oprogramowanie, koszty instalacji, zarządzania oraz efekt dodany tzw wpływu na światową gospodarkę. Innymi słowy, to właśnie firmy stojące za Internetem rzeczy będą najprawdopodobniej rozdawać karty w światowej gospodarce w ciągu najbliższej dekady.

 

O tym, że Internet rzeczy to przede wszystkim sprzęt domowy, który będzie dużo bardziej chętny do „rozmawiania” z ludźmi poprzez interfejsy graficzne i głosowe za pomocą smartfonów i tabletów, to już wiemy od dość dawna. Godnym przypomnienia jest fakt, że Internet rzeczy będzie miał jeszcze szersze zastosowanie dotyczące chociażby jajek, ale też całej spożywki, oraz każdego przedmiotu.

 

Dzięki Internetowi rzeczy dowiemy się gdzie, jak i kiedy powstał każdy produkt, który trafi na nasz stół. Przez jakie miasta i państwa przejechał w drodze do naszego sklepu, a nawet która fabryka wypuściła go ze swojej linii produkcyjnej. A co ważniejsze, każdy z producentów będzie mógł dokładnie opisać skład poszczególnej partii swoich produktów oraz poinformować konsumentów jak wiele energii zużyto do produkcji oraz transportu, a tym samym jak bardzo zanieczyszczamy środowisko swoimi kaprysami kulinarnymi. A to może odwrócić nasze głębokie przekonanie o tym, że wszystko co najtańsze jest chińskie, zaś banany z końca świata są równie tanie jak jabłka od lokalnego sadownika. Smacznego jajka!

 

Zostaw odpowiedź