fbpx

Komisja Europejska: domyślny Chrome na Androdzie to praktyka monopolistyczna

Unia Europejska nie odpuszcza Google’owi i toczy kolejne postępowanie, które zdaniem amerykańskiej prasy jest przesądzone.

Jak wiadomo, każdy producent telefonów, który chce mieć dostęp do Google Play musi posiadać zainstalowaną domyślnie przeglądarkę Chrome wraz z domyślna wyszukiwarką Google. To też nie podoba się urzędnikom z Brukseli, którzy zapowiadają, że sprawa nie zakończy się na ugodzie i Google ponownie będzie musiał potrącić znaczącą kwotę ze swojego przepastnego multimiliardowego konta. Jak ogłosiła dziś Komisja Europejska będzie to kwota 4,3 miliarda euro, a więc znacząco większa niż ostatnio, czyli 2,4 miliarda euro z ubiegłego roku.

Temat Androida KE ma na tapecie od 2015 roku, kiedy to producenci innych wyszukiwarek poskarżyli się, że przez praktyki Google’a nie mają szansy uzyskać statusu domyślnego dostawcy usługi u jakiegokolwiek producenta telefonów z Androidem.

Warto przypomnieć jak w czerwcu ubiegłego roku bronił się Google:

Decyzja Komisji Europejskiej na temat zakupów online: nasza opinia

Robiąc zakupy online, chcesz znaleźć interesujące cię produkty szybko i łatwo. Reklamodawcy chcą te same produkty promować. Dlatego Google wyświetla reklamy zakupowe („shopping ads”), łącząc użytkowników z tysiącami dużych i małych sprzedawców.

Uważamy, że decyzja Komisji Europejskiej dotycząca zakupów online, nie docenia wartości, jaką niosą ze sobą te szybkie i łatwe połączenia. Chociaż niektóre witryny porównujące produkty chcą, by Google pokazywał je w bardziej widocznym miejscu, nasze dane wskazują, że użytkownicy preferują linki, które kierują ich bezpośrednio do produktu, którego potrzebują, a nie do witryn, na których muszą dokonać ponownego wyszukiwania.

Jesteśmy zdania, że nasze aktualne wyniki wyszukiwania produktów („shopping ads”) są znacznie bardziej użyteczną i ulepszoną wersją reklam sprzed dekady, zawierających wyłącznie tekst. Wyświetlanie reklam, które zawierają zdjęcia, oceny i ceny, działa z korzyścią dla nas, naszych reklamodawców, a przede wszystkim dla naszych użytkowników. Pokazujemy je tylko wtedy, gdy z Waszych opinii wynika, że są one istotne. Tysiące europejskich sprzedawców używa takich reklam, by konkurować z większymi firmami jak Amazon czy eBay.

Gdy Komisja pyta, dlaczego niektóre z serwisów porównujących ceny nie radziły sobie tak dobrze jak inne, uważamy, że powinna przyjrzeć się wzrostowi popularności wielu innych witryn w tym czasie – włączając w to platformy takie jak Amazon i eBay. Ze swoimi narzędziami do porównywania, milionami sprzedawców i szeroką ofertą – od butów po zakupy spożywcze – Amazon jest potężnym konkurentem i stał się miejscem pierwszego wyboru dla wyszukiwań produktowych. Konkurujemy z Amazonem i innymi witrynami zawierającymi wyszukiwania związane z zakupami, pokazując jeszcze bardziej użyteczne informacje o produktach.

Gdy używasz Google do wyszukiwania produktów, staramy się pokazać Ci to, czego szukasz. Taka możliwość nie polega na faworyzowaniu nas czy jakiejkolwiek innej witryny czy sprzedawcy – to rezultat ciężkiej pracy i stałej innowacji, opartej na informacji zwrotnej od użytkowników.

Biorąc pod uwagę przedstawione fakty, z szacunkiem, ale nie zgadzamy się z ogłoszonymi dzisiaj wnioskami. Dokonamy szczegółowej oceny decyzji Komisji, rozważając odwołanie się od niej i oczekujemy kolejnych możliwości przedstawienia naszych argumentów.

Kent Walker, wiceprezes, General Counsel, Google

Zostaw odpowiedź