fbpx
google-doodle

Koniec monopolu Google? Ahrefs! i Link Juice Tool twierdzą, że poznały algorytm Google’a

Jak donoszą dobrze poinformowane media amerykańskie producenci popularnych narzędzi SEO poważnie myślą o wprowadzeniu na rynek własnych wyszukiwarek.

Koncepcja, do której przyznają się Ahrefs! oraz Link Juice Tool jest bardzo interesująca i kto wie, może w przyszłości korzystnie odbić się na rynku. To tłumaczy też dlaczego Google bardzo pospiesznie wprowadza swoje nowe aktualizacje, w których jak twierdzi gigant z Mountain View linki nie są już do niczego potrzebne. To poszlaka, które wskazuje na to, że Google poczuł się naprawdę zagrożony zapowiedziami ze strony autorów Ahrefs! i Link Juice Tool.

Pierwszy był Ahrefs!, który oświadczył, że rozpoznał zasady działania algorytmu Google’a na tyle dobrze, że jest w stanie stworzyć produkt zdolny do konkurencji z amerykańską wyszukiwarką. Co więcej, autorzy Ahrefs! posiadają już bazę setek miliardów linków zaindeksowanych przez Google’a i są w stanie nimi zarządzać – wartościować, hierarchizować i prawdopodobnie ustalać dzięki nim pozycje stron analogicznie jak robi to Google.

W ostatnich dniach podobną zapowiedź z wielkim przytupem ogłosił Loren Baker, założyciel słynnego portalu Search Engine Journal. Stało się to blisko rok po tym, jak udało mu się z dużym sukcesem zaprezentować światu Link Juice Tool – narzędzie konkurencyjne do Ahrefs!

Można by na powyższe zapowiedzi spojrzeć z dużym przymrużeniem oka, gdy pomyślimy o wielkości Google’a, jego zasięgu i rocznych obrotach. Ale gdy spojrzeć na pospieszne wprowadzanie nowych algorytmów opartych o sztuczną inteligencję, która nie potrzebuje, jak twierdzą ludzie z Google’a w ogóle analizować linków, a jedynie treść strony i zapytania, to sprawa wydaje się robić interesująca.

Nie wiadomo, czy cały projekt wypali, gdyż nie wiemy zbyt wiele o biznesowej stronie całego przedsięwzięcia, która jest kluczowa. Ponadto, środowisko SEO jest hermetyczne i bardzo specyficzne – patrzy na wyszukiwarkę jak na narzędzie do zdobywania pozycji. Google z kolei patrzy na wyszukiwarkę, jak na narzędzie skupione wokół potrzeb użytkownika. Tak czy inaczej, po wielu suchych latach możemy przynieść nowości i w tej branży, co z nieukrywaną przyjemnością czynimy.

Jak twierdzi Baker, jego wyszukiwarka będzie lepsza od Google’a, bo nie będzie wymagała ciągłych poprawek algorytmu, które są niezbędne aby walczyć ze spamem i nieuczciwymi technikami pozycjonowania. Nie oznacza to brak jakichkolwiek poprawek, gdyż jak twierdzą autorzy nowego przedsięwzięcia algorytm miałby sam się aktualizować na bazie nowych informacji, jakie pozyska.

Całość będzie oparta na rankingu LinkJuice.me, który jasno parametryzuje linki co jest olbrzymią rewolucją w świecie SEO. To by oznaczało koniec tajemnic związanych z działaniem algorytmów. Z pewnością Komisja Europejska zyskałaby olbrzymie oręże do walki z Google.

Prezentacja na konwencji SEJWWSEOC przebiegła w atmosferze euforii. Uczestnikom najbardziej spodobał się fakt, że będzie trudniej oszukiwać wyszukiwarkę systemami wymiany linków, gdyż nowy algorytm ma zliczać tylko linki, które są klikane. Każde kliknięcie ma podnosić wartość danego linku. Ponadto linki oznaczone „dofollow” będą miały 10-krotnie większą moc.

Autorzy nowego algorytmu poinformowali także, że strony na pierwszej pozycji będą musiały mieć co najmniej 20.000 słów treści przydatnej użytkownikom. W zamyśle uważają oni, że krótsze treści w danej tematyce są bezwartościowe. Trzeba przyznać, że to dość kontrowersyjne stanowisko – oczekiwalibyśmy raczej wspierania wartościowych i krótkich treści. Kto z nas ma ochotę czytać artykuł na 20.000 słów, gdy 20.000 znaków to standardowy arkusz w publikacjach naukowych.

Tak czy inaczej, autorzy SEJSEO widzą to prosto – każde dodatkowe 1000 słów oznacza pomnożenie wartości strony w rankingu. Innymi słowy, startujemy z poziomu 1000 słów na każdą podstronę.

 

PS Miłego Prima Aprilis od redakcji.

Zostaw odpowiedź