fbpx

Konkurencja kopiuje Twoje opisy produktów? Google ma na to sposób!

O tym, że tworzenie wyczerpujących opisów produktów w e-sklepie (uzupełnionych ponadto szczegółowymi zdjęciami) to jedna z żelaznych zasad nikogo przekonywać nie trzeba.

Co bowiem klientowi z tego, że w naszym magazynie znajdzie towar, który może go potencjalnie zainteresować, skoro brakuje podstawowych informacji na jego temat, a dostępna miniaturka w rozmiarze 100 x 100 pikseli niewiele o nim mówi.

Liczne przykłady wskazują jednak na to, że coraz częściej owoce naszej żmudnej, wielogodzinnej, a niekiedy liczonej nawet w tygodniach pracy związanej z tworzeniem dokładnych opisów oferowanych produktów, padają łupem nieuczciwej konkurencji, która je kopiuje i wstawia na swoje strony. Takie działanie jest dla prawowitego właściciela unikalnej treści (w naszym przykładzie opisu towaru) niekorzystne z dwóch zasadniczych przyczyn.

Po pierwsze, co oczywiste to najzwyczajniej w świecie zwykła kradzież, która stanowi naruszenie praw autorskich, które chronią naszą własność intelektualną.

Po drugie kopiowanie treści nie pozostaje bez wpływu na pozycję w wyszukiwarce, a w terminologii SEO znane jest pod nazwą duplicate content, czyli zduplikowanej, powielonej treści. To oczywiście jedna z postaci tego zjawiska, gdzie identyczne treści występują pod różnymi domenami i nie są wynikiem świadomego działania, wynikającego z syndykowania treści do innych witryn.

Sytuacja, o której tutaj mowa powstaje nie z winy webmastera danej witryny, na której zamieszczono pierwotnie tekst, a wyniku kradzieży treści i ponownej publikacji oryginalnego tekstu. Ten rodzaj duplikowanej treści powstaje w wyniku działań z gatunku blackhast SEO.

Na szczęście kierownik zespołu Google odpowiedzialnego za zwalczanie spamu internetowego, Matt Cutts, w jednym ze swoich ostatnich tweetów poinformował o uruchomieniu nowego narzędzia nazwanego Scraper Report. Jego zadaniem jest pomoc właścicielom witryn, których zawartość została zduplikowana przez inne serwisy.

Scraper Report to nic innego, jak prosty formularz, stworzony w oparciu o Google Docs, w którego polach wpisujemy kolejno:

  • adres URL strony z oryginalną treścią;
  • adres serwisu, który powiela naszą treść;
  • adres z wynikami Google, które obrazują, że witryna, na której dopuszczono się kradzieży naszej treści zyskała nienaturalnie wysoką pozycję.

Na końcu jesteśmy zobligowani potwierdzić fakt, że nasza strona jest zgodna z wymogami Google dla webmasterów i nie zostały wobec niej podjęte żadne działania ręczne.

1 komentarz

  1. Maciej Dutko 22-03-2014

Zostaw odpowiedź