fbpx
kwadrant efektywności

Kwadrant efektywności – w której ćwiartce jesteś?

Zauważyłem, że ze względu na osiągane efekty, ludzi można zakwalifikować do jednej z czterech grup. Co ciekawe, podział ten odpowiada generalnie na pytanie, kiedy człowiek ma szansę być naprawdę szczęśliwy. A przynajmniej wolny.

Refleksja, którą chcę się dziś z tobą podzielić, jest wprawdzie natury dość ogólnej, ale bardzo często widzę jej odbicie w działaniach biznesowych i zawodowych osób, z którymi się stykam. Ba! widzę jej odbicie w sobie samym. Wielu z nas bowiem skarży się na brak czasu, jeszcze więcej – na brak pieniędzy; a niemałe grono ubolewa nad brakiem jednego i drugiego.
Każdy zdrowy (nieupośledzony pod jakimś względem człowiek) fizycznie podobny jest do innych, równie zdrowych ludzi: ma po parze rąk i nóg, głowę, dwoje oczu i uszu, język. Każdy ma też do dyspozycji dokładnie taką samą ilość czasu na dobę, czyli astronomicznie rzecz biorąc – 23 godziny i 56 minut (urzędowo: 24 godziny, czyli 1440 minut). Od zawsze fascynowało mnie banalne  pytanie: Jak to, do cholery, możliwe, że mając dokładnie takie same możliwości, jedni przez całe życie nie dojadają i biedują, podczas gdy inni żyją pełną parą (przynajmniej pod względem finansowym)?

Wiem, wiem – pytanie jest diabelnie dziecinne, a odpowiedzi jest wiele: wszystko zależy od czynników wewnętrznych (osobowość czy wrodzony talent, nazywany niekiedy „genem przedsiębiorczości”) oraz zewnętrznych (uwarunkowania społeczne, wychowanie i pozostałe doświadczenia życiowe, aspekty prawne i administracyjne itp.). Świadomość tych czynników daje człowiekowi możliwość bardzo celowego działania i określenia trybu życia, jaki dana osoba wiedzie. To truizm. Odwieczną tajemnicą, niepojętą również dla mnie, jest to, dlaczego – skoro sprawa jest tak prosta – tak niewielu ludzi korzysta z tej oczywistości, samodzielnie zgadzając się (a wręcz decydując!) na pędzenie życia w najbardziej zatłoczonej klatce ludzi najbardziej nieszczęśliwych i pozbawionych satysfakcji z własnej egzystencji. Tę ogólnofilozoficzną kwestię sprowadzić można również do biznesu, którego przedstawiciele – podobnie jak ludzkość w ogóle – zalicza się do czterech zasadniczych grup:

  1. Brak czasu, brak pieniędzy
  2. Jest czas, brakuje pieniędzy
  3. Są pieniądze, brakuje czasu
  4. Są pieniądze, jest czas

 

Pierwsza ćwiartka to ludzie, którzy cierpią na chroniczny brak tak czasu, jak i pieniędzy. Wierząc idiotycznym porzekadłom w rodzaju ciężką pracą ludzie się bogacą lub bez pracy nie ma kołaczy, trwonią swoje siły oraz czas wykonując zadania, których efekty są nieadekwatne do włożonej energii. Jedna z moich znajomych, która dziś jest już na szczęście w innym obszarze naszego kwadrantu efektywności, jeszcze dwa lata temu wypowiedziała znamienne słowa:

– Och, jestem już taka zmęczona pracą! Chciałabym wreszcie pojechać na wakacje…

– To jedź – odpowiedziałem (czasami słyszę, że jestem chamem i prostakiem;).

– Nie mogę – odparła. – Brakuje mi kasy.

Nie zrozumiałem, więc spytałem:

– To po co tak ciężko pracujesz, skoro nie stać Cię nawet na wakacyjny wyjazd?

Drugi segment stanowią osoby, którym wciąż doskwiera brak pieniędzy, ale nie czasu – tego mają w nadmiarze. Pierwsze skojarzenie, jakie nasunąć może się na myśl: Bezrobotni. Tak, oni również. Lub osoby pracujące za niewysokie wynagrodzenie, lecz w systemie pozwalającym zachować im przynajmniej obszar życia i funkcjonowania poza tradycyjną pracą. Uwaga: do tej grupy zaliczam również wielu małych przedsiębiorców – właścicieli firm, które nie przynoszą im może kokosów (jeszcze), ale przynajmniej nie pochłaniają całej ich energii i zasobów czasowych.

Grupa trzecia to ludzie, których cechuje już wysoka efektywność finansowa (ekonomiczna, biznesowa), ale i równie wysoka nieefektywność czasowa. To na przykład przedsiębiorcy (ale i etatowcy), którzy czy to we własnej firmie, czy na wysokich stanowiskach w korporacji osiągają ponadprzeciętne przychody (nierzadko przekraczające kilku- a nawet kilkunastokrotnie średnią krajową). Na wyniki te pracują jednak uprawiając 14- a niekiedy 18-godzinny „dzień pracy”… Wśród takich osób zauważyć można cechującą ich olbrzymią ambicję i wytrwałość w realizowaniu celów, ale niekoniecznie już umiejętność zarządzania zadaniami i własnym czasem. To tutaj spotkamy najwięcej pracoholików, osób zaniedbujących własną rodzinę, swoje zdrowie, relacje społeczne itp. To tutaj również jest najwięcej pasjonatów, którzy żyją swoją pracą/biznesem, zazwyczaj nie potrafiąc (a często nawet nie chcąc!) rozdzielić jednego obszaru od drugiego.

Ostatni element układanki, obszar czwarty, to osoby, które nie cierpią ani na brak pieniędzy, ani czasu. Często określa się ich mianem „wolni finansowo” (choć precyzyjniej należałoby powiedzieć „wolni finansowo i czasowo”, ponieważ „finansowo wolne” często bywają również osoby z grupy trzeciej, mające miliony na koncie, ale wciąż niedosypiające w trosce o płynność i/lub rozwój swoich projektów) Przedsiębiorcy (częściej) i pracownicy etatowi (rzadziej), którzy doszli do tego etapu swojej efektywności życiowej, wydają się być ostatnim ogniwem ewolucji efektywności człowieka w ogóle. A z tym etapem jakoś nierozerwanie kojarzy mi się pojęcie szczęścia. Ta krótka refleksja na temat różnego rodzaju postaw życiowych być może pozwoli Ci na uświadomienie sobie kilku strategicznych spraw i odpowiedzi na pytania, od których zależy Twoja przyszła efektywność:

• W której grupie znajduję się obecnie?
• Jaki jest mój cel (w której grupie chcę się znaleźć)?
• Co zatrzymuje mnie w miejscu, w którym jestem?
• Jakie działania muszę podjąć, aby ewoluować w kwadrancie efektywności?

Pamiętaj popularną mądrość: Człowiek najpierw traci zdrowie, by zarobić pieniądze, a później wydaje pieniądze, by odzyskać zdrowie. Jeśli do tej ciekawej refleksji dodasz, niczym stałą w równaniu matematycznym, czas, będziesz mieć już wszystkie elementy niezbędne do rozwiązania zagadki efektywności.

Powodzenia!

 


Artykuł pochodzi z 30 numeru Mensis.pl
Autor: Maciej Dutko

 

 

Zamów drukowany Mensis.pl lub czytaj darmowe fragmenty online:

Zostaw odpowiedź