fbpx

Morele.net zhakowane, Niebezpiecznik nie przebiera w słowach

Redakcja Niebezpiecznika nie zostawiła suchej nitki na informacji przesłanej klientom przez sklep Morele.net.

Wieść o włamaniu do bazy danych jednego z największych polskich sklepów internetowych rozniosła się w tempie błyskawicy po całym polskim Internecie. O problemie Morele.net i jego klientów pisały portale specjalistyczne e-commerce, technologiczne, a w końcu horyzontalne. To pokazuje jak wielką metamorfozę przeszedł handel internetowy w ostatnich latach. Dzisiaj w Internecie kupuje każdy. Stąd problemy związane z bezpieczeństwem danych dotykają wszystkich, a publikacje w tym temacie lądują na stronach głównych najpoczytniejszych portali w kraju.

To pokazuje, że wykrycie włamania to dopiero pierwszy krok w długiej operacji PR-owej. Kolejnym etapem jest zawiadomienie UODO – tutaj trzeba działać szybko, w ciągu 72 godzin od potwierdzenia faktu złamania zabezpieczeń. Następnie pora na klientów. Tutaj także czas ma znaczenie. Tutaj zaczyna się pierwszy z listy zarzutów, jakie wytaczają klienci Morele.net i wspiera ich w tym najważniejszy polski portal tematyczny, czyli Niebiezpiecznik.pl.

Informacja o włamaniu spłynęła do klientów najprawdopodobniej aż miesiąc po fakcie.  Po drugie, jak zwraca uwagę Niebiezpiecznik pisanie o tym że wyciek zablokowano stwarza poczucie bezpieczeństwa. Sęk w tym, że dane wypłynęły w świat i nie ma już czego blokować. O jakich danych osobowych mowa?

  • E-mail
  • Numer telefonu
  • Imię nazwisko

 

Według Niebezpiecznika włamywacze uzyskali także dostęp do:

  • adresu wysyłki
  • historii zamówień klientów

 

Co więcej, analiza Niebezpiecznika prowadzi do bardzo złych wiadomości. Treść przesłanego przez Morele.net komunikatu może wskazywać, że sklep nie wiedział od jak dawna ktoś wykrada dane jego klientów.

 

Tutaj więcej szczegółowych informacji:

https://niebezpiecznik.pl/post/morele-potwierdza-ze-wykradziono-dane-klientow/

Zostaw odpowiedź