fbpx
koronawirus fabryka

Musimy zmienić kodeks pracy i zaakceptować większe ryzyko, inaczej będzie krach gospodarczy

Mija trzeci tydzień epidemii i już wiemy, że jej koniec nie będzie bliski w kwietniu, a wiele wskazuje na to, że przełomu nie będzie także w maju.

Wygląda na to, że widzi to także rząd, który po 3 tygodniach gaszenia bieżących pożarów, rozważa scenariusz odmrożenia gospodarki, jak donosi dzisiejszy Dziennik Gazeta Prawna. Z gabinetów płyną sprzeczne sygnały – z jednej strony niektórym ministrom w randze premiera wymykają się wypowiedzi o znaczącym zaostrzeniu aktualnej kwarantanny. Z drugiej dochodzą słuchy o realnym planie bardzo szybkich zmian, których celem jest wznowienie działalności kolejnych gałęzi naszej gospodarki.

Wygląda na to, że nie mamy wyjścia, ale oba plany będą realizowane praktycznie jednocześnie. Z jednej strony należy zmusić Polaków aby pozostali w domach w każdej innej sytuacji niż praca. Stąd propozycja nowej restrykcji, która zobowiązuje ludność do pozostawania w obrębie wyłącznie 100-200 metrów wokół domu. Ale restrykcja ta nie obejmowałaby dojazdów do pracy, o ile nie można jej świadczyć z miejsca zamieszkania.

Jak wspomina DGP nowe przepisy BHP i zmieniony kodeks pracy pozwalałby na wznowienie pracy praktycznie wszędzie, o ile zachowane byłyby restrykcyjne normy – przede wszystkim strefy buforowe wokół każdego pracownika. A w miejscach gęsto zaludnionych np. halach produkcyjnych z powodu charakteru pracy być może nawet używanie kombinezonów i pełnych masek. Wzorem może być Taiwan, który wprowadził wszystkie możliwe formy zabezpieczeń oraz kontroli pracowników w tym mierzenie temperatury oraz regularne robienie testów wszystkim obywatelom. W efekcie czego jest jedynym krajem na świecie, który trzyma wirusa w ryzach.

Wszystko to będzie możliwe dopiero po uzupełnieniu zapasów środków zabezpieczenia osobistego w szpitalach i wśród innych służb publicznych oraz pewności, że polskie firmy są w stanie zapewnić ciągłość dostaw na potrzeby państwa i prywatnego biznesu. Ryzyko będą zmuszeni zaakceptować także pracownicy, którzy coraz mniej chętnie są skłonni w ogóle wychodzić z domu.

Jeśli uda się doprowadzić do takiego stanu wtedy niektórzy pracownicy i branże powinni jak najszybciej wznowić pracę. Izolowani w dalszym ciągu powinny być osoby w grupach ryzyka – starsze i z powikłaniami. Osobna grupa ryzyka to osoby młode, które lekceważą aktualne obostrzenia. Dlatego nie ma co liczyć na szybkie otwarcie szkół i uczelni.

Zostaw odpowiedź