fbpx

Najdroższa kawa w pracy na świecie – tylko w Polsce

Ubiegły tydzień przyniósł dwie interesujące publikacje – jak zwykle równo podzieliły je między siebie Dziennik Gazeta Prawna i Gazeta Wyborcza. Ci pierwsi rzeczowo przedstawili najnowsze dane Eurostatu na temat liczby przepracowanych przez Europejczyków godzin.

Ci drudzy, zamieścili prawdopodobnie najgłupszą na całym świecie w tym tygodniu wypowiedź eksperta o polskim rynku pracy.

 

GW po raz kolejny poruszyła temat niezwykle niewygodny dla ultraliberalnej części komentatorów polskiej gospodarki. Słynne narzekania na szokująco wysokie koszty pracy w Polsce po raz kolejny mogą zostać wrzucone między bajki. Według Eurostatu, całkowity koszt godziny pracy dla przemysłu w Polsce to 7.6 euro – taniej jest tylko w Bułgarii – 3.4 euro. Drożej jest nawet na Słowacji, gdzie koszt utrzymania godziny pracy to 9.2 euro. Pomimo to, Słowacja nie narzeka na napływ zarówno inwestycji zagranicznych, jak i ilość tworzonych miejsc pracy.

 

W dodatku, jak donosi DGP, również za Eurostatem, Polacy są w czołówce krajów, których pracownicy spędzają najwięcej godzin w miejscu pracy i niezbyt wiele z tego wynika.

 

Jak wyjaśnić te różnice? Można próbować na wiele sposobów. Jeśli chodzi o dużą liczbę godzin spędzonych w pracy, nie sposób pominąć najprostszego wyjaśnienia – pracodawcy chętnie korzystają z tanich kosztów pracy i nadrabiają swoje zapóźnienia technologiczne tanią siłą ludzką.

 

Z pewnością najważniejszą sprawą do poruszenia jest katastrofalny poziom innowacyjności polskich firm, a w szczególności automatyzacji pracy, wdrażania zaawansowanych zintegrowanych rozwiązań takich jak elektroniczny obieg dokumentów czy też standardy zarządzania określone światowymi normami ISO.

 

Nieruchawość polskich przedsiębiorców w kwestii dociągnięcia do światowych standardów doskonale uzupełnia się z nieruchawością polskich polityków we wdrażaniu tego, co największe gospodarki świata nazywają polityką przemysłową. Jej celem jest podjęcie i wdrożenie strategicznych planów, których zadaniem jest wypracowanie przewagi w sektorach gospodarki, które są najbardziej przyszłościowe i wpływowe. Na przykład Chiny i Niemcy ścigają się w budowie sektora gospodarki opartego o eko-energię. Chiny już teraz są największym globalnym dostawcą paneli solarnych.

 

Pora w końcu dobrnąć do wypowiedzi przywołanej przez GW ekspertki ds rynku pracy w BCC, która postanowiła pominąć te mało znaczące czynniki przejść do istotnych konkretów, z których jasno wynika, że wina leży po stronie pracowników oblegających firmowe czajniki:

 

„Według Staniewicz Polacy pracują bardzo długo w porównaniu z Niemcami. – Przychodzimy do pracy, pijemy kawę, przeglądamy internet, mamy 15-minutowe przerwy śniadaniowe, z których i tak przychodzimy dużo później. Czas pracy się wydłuża – mówi i ciągnie dalej: siłą rzeczy w przeliczeniu więc nasza efektywność spada, a co za tym idzie – koszt pracy maleje. Jakby to przeliczyć ponownie na 8 godzin pracy, zwiększając wydajność, okazałoby się, że nie jest to taka przepaść”

 

Różnica między najdroższą w Europie francuską godziną, a Polską wynosi ponad 29 euro. Prawdopodobnie jest to najdroższe parzenie kawy w historii analityki rynku pracy w Polsce.  Do listy czynności obniżających wydajność polskich pracowników obok parzenia kawy dopisałbym jeszcze jedną: pieprzenie bzdur.

Zostaw odpowiedź