fbpx

(nie)online marketing

Dla e-sklepu naturalnym środowiskiem działalności marketingowej zdaje się być świat online. Współużytkowanie mediów przez internautów przy inflacji e-mediów powoduje, że internetowe biznesy coraz częściej będą sięgać po tradycyjne formy reklamy, czytaj ATL (above the line).

Przykład idzie z góry, to znaczy od największych graczy na rynku. Allegro już od dawna gości na ekranach telewizorów czy w prasie promując, w zależności od kampanii, szerokość oferty, przyjemność i prostotę kupowania online czy wysoki standard usług.

Kampania promująca, głównie w prasie i internecie, że modni ludzie kupują na allegro.pl (moda.allegro.pl) gościła w Polsce na wiosnę. Idąc dalej, mamy Citeam (ciągle Grupa Allegro), który kieruje swoją reklamę i ofertę wakacyjnych podróży do młodych ludzi czy tablica.pl, czyli serwis ogłoszeń lokalnych.
Każdy z wymienionych wyżej podmiotów, prowadzi sprzedaż tylko online, to znaczy bez sklepów naziemnych, a mimo wszystko ogłasza się w mediach tradycyjnych. Nie tłumaczy przy tym, że kupowanie online jest tanie i nie wyjaśnia jak należy to robić. Przekaz skierowany jest wprost na markę/domeną oraz na styl bycia. A przecież współczynnik e-commercyjności w Polsce to tylko 42% (70% kupujących online spośród 60% korzystających z sieci Polaków), a zatem przekaz odbiera mnóstwo osób, które nawet go nie rozumieją.

 

Skąd zatem rosnące zainteresowanie reklamą w ATL?

Odpowiedź jest prosta – styl konsumpcji mediów przez Internautów.

 

W opublikowanych raporcie IAB Polska z listopada 2011 roku  TV+WWW:razem lepiej (do lektury którego serdecznie Państwa zachęcam) wynika, że aż 85% korzystających z internetu ma kontakt z zarówno z reklamą telewizyjną jak i internetową prawie codziennie. Co ciekawe, udział ekranożerców, czyli osób, które korzystają z internetu oglądając telewizję stanowi aż 48%. Świat się zmienia, zmieniają się też obyczaje i podejście do reklamy. Nie wystarcza być już obecnym tylko w telewizji czy tylko w internecie, kluczowa zdaje się być tutaj synergia mediów, czyli obecność w kilku kanałach jednocześnie. Telewizja nie jest jeszcze co prawda passé, ale z całą pewnością jest pasywna, to znaczy nie angażuje, dostarcza tło do innych rzeczy, w tym zabawę i rozrywkę. Inaczej ma się sprawa w przypadku internetu, który poza rozrywką pozwala na szybki dostęp do informacji. Dla ułatwienia ogólności rozważań weźmy na przykład reklamę telefonu komórkowego, produktu powszechnie dostępnego. Zapamiętanie jego specyficznej nazwy, aby przyjrzeć mu się w salonie telefonicznym czy supermarkecie wymaga od konsumenta wysiłku. Sprawdzenie tego szybko na komputerze, smartfonie czy tablecie jest już bajecznie proste. A jeśli, jako konsument, nie przejawiam na tyle dużego zaangażowania, aby samodzielnie wpisać nazwę w wyszukiwarkę, to na pewno skojarzę i kliknę w banner podobny co do wyglądu i komunikatu do reklamy telewizyjnej.


Artykuł o marketingu sklepów internetowych pochodzi z magazynu Mensis.pl nr 10.


Zostaw odpowiedź