fbpx

Oszustwa internetowe – 4 popularne przykłady

Oszustwa internetowe psują zaufanie klienta, które jest ważne właściwie dla każdego przedsiębiorcy, działającego w sektorze B2C. W branży e-commerce element zaufania nabiera szczególnego znaczenia. Bez niego konsument nie czuje się bezpieczny i na nic zda się szeroki asortyment, dogodne sposoby płatności czy atrakcyjna cena zakupu.

 

Nowe technologie, stare problemy

Jeśli spojrzymy na wyniki badań przeprowadzonych przez Polskie Badanie Internetu, łatwo zauważymy, że utrata zaufania do firmy lub brak poczucia bezpieczeństwa to powody, dla których 30% ankietowanych internautów odstępuje od zakupów i wycofuje się ostatecznie z finalizacji transakcji. Z drugiej strony jednak trudno się temu dziwić, skoro właściwie nie ma miesiąca, aby nie docierały do nas informacje na temat rozmaitych prób wyłudzeń. Oszustwa internetowe psują opinię nie tylko nieuczciwym osobom, ale przede wszystkim innym e-sprzedawcom.

W gruncie rzeczy problem, jaki opisuję w tym artykule, nie jest w jakiś szczególny sposób związany z siecią. Nie jest to bowiem zjawisko nowe, które zrodziło się wraz z rozwojem internetowego handlu. Ot, ludzka natura jest niedoskonała i u części społeczeństwa chęć szybkiego wzbogacenia się okazuje się ważniejsza niż elementarna przyzwoitość i uczciwość. Chociaż zapewne problem jest stary jak świat, to jednak sprzedaż za pośrednictwem Internetu stworzyła na polu sprzedaży nowe pokusy dla nieuczciwych osób.

Jeśli sięgniemy pamięcią wstecz, zapewne wielu z nas przypomni sobie, jak wiele wysiłku musiała włożyć największa w naszym kraju platforma e-commerce, czyli Allegro, aby przekonać niezdecydowanych użytkowników do kupowania produktów za jej pośrednictwem. A początki nie należały do najłatwiejszych. Oszustwa internetowe na Allegro również występowały, oczywiście nie z winy samego serwisu.

 

Cegła zamiast Nokii

Oszustwa na allegro, czyli cegła zamiast nokii
Telefony komórkowe niemal od początku istnienia platform sprzedażowych stanowiły na nich bardzo atrakcyjny towar. Dzisiaj to samo możemy powiedzieć o smartfonach i tabletach. Mechanizm przestępstw z wykorzystaniem tych urządzeń był bajecznie prosty: atrakcyjna cena, wiarygodne zdjęcia, a do tego kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt pozytywnych komentarzy zdobytych dla niepoznaki i odpowiedniego kamuflażu. Niestety najmniej przyjemny moment w historii zawierania transakcji z oszustami internetowymii przychodził zawsze z chwilą otwarcia paczki. Czego to tam oni nie wkładali… Status niemal kultowych zyskały cegły, ale co bardziej złośliwi i bezczelni hochsztaplerzy wpadali na bardziej oryginalne pomysły, wskutek czego w kartonach znajdowano: pocięte gazety, gruszki, marchewki czy nawet… kiszone ogórki. Ci bez inwencji wysyłali po prostu puste opakowania. Właściwie to nie powinienem używać czasu przeszłego, tylko teraźniejszego, a to dlatego, że takie „kwiatki” nie odeszły wcale do lamusa, ale do tej pory są zmartwieniem wielu kupujących w sieci.

Do osobnej kategorii należy przyporządkować sytuacje, kiedy internauta kuszony był okazyjną ceną markowej odzieży, obuwia lub sprzętu elektronicznego. Towar co prawda szczęśliwie docierał do nabywców, ale było to niestety szczęście połowiczne – finalnie okazywało się zazwyczaj, że produkt to marnej jakości podróbka.

Jak widać, oszustwa internetowe mają różną postać. Przez takie sytuacje, klienci zaczynają wracać do sklepów stacjonarnych, gdzie mogą sprawdzić towar przed zakupem, co nie jest zbyt pozytywnym aspektem dla e-sprzedawców.

 

Zdjęcie iPhone’a tanio sprzedam


Arsenał dostępnych w rękach oszustów środków jest oczywiście o wiele szerszy niż tylko opisane powyżej procedery. Wielu internautów skarżyło się swego czasu na inne „sztuczki”. Ofiarą można było się stać, jak to często bywa w przypadku zakupów kierowanych impulsem, przez swoją nieuwagę. Dość często zdarzało się, że oszuści wystawiali na sprzedaż… zdjęcia popularnych elektronicznych urządzeń i umieszczali swoje oferty w odpowiedniej kategorii. Dla przykładu fotografia nowego smartfona Samsunga lądowała w kategorii Galaxy SIV. Chociaż w opisie znajdowała się informacja o tym, że przedmiotem sprzedaży jest zdjęcie, to jednak obecność galerii, specyfikacji technicznej modelu, a także wskazania najważniejszych cech produktu były dla wielu osób, które niezbyt dokładnie zapoznawały się z ofertą, gwarancją tego, że trafiła się wyjątkowa okazja. Otrzeźwienie przychodziło z chwilą odbioru przesyłki. Okazywało się, że roztargnieni użytkownicy nabywali w ten sposób najdroższe fotografie w swoim życiu, niekiedy nawet bardziej kosztowne od zdjęć z fotoradarów…

Inny proceder, który bywał wykorzystywany do naciągania internautów, wiązał się z przejmowaniem kont allegrowiczów cieszących się sporą liczbą pozytywnych komentarzy. W tym przypadku mechanizm oszustów również nie był zbyt wyszukany i polegał na wykorzystaniu nienagannej reputacji sprzedawcy do wzbudzania zaufania kupujących. Aby zachęcić do zakupów jak największą liczbę użytkowników, decydowano się często na nadawanie bardzo atrakcyjnych cen sprzedawanych towarów i usług, albo wprowadzano do oferty towary z zupełnie nowych kategorii, aby zmaksymalizować zyski z tytułu przejęcia konta.

 

Co nagle, to…


W historii polskiego e-commerce nie brakowało jednak przypadków, kiedy to kupujący oszukiwali sprzedawców internetowych. Jednym ze sposobów na uzyskanie towaru bez wcześniejszej zapłaty okazywała się próba wywarcia na sprzedawcach odpowiedniej presji, aby wysłali go najlepiej niemal od razu po zakupie. Aby przyspieszyć całą operację, kupujący przesyłali potwierdzenie dokonania przelewu w postaci pliku PDF. Sprzedawca zgodnie z umową wysyłał wówczas towar, ale pieniądze dziwnym trafem na konto już trafić nie chciały. Po jakimś czasie okazywało się, że się na nim już nie znajdą, bowiem potwierdzenie było fałszywe.

 

Pseudo-sklepy, czyli oszustwa internetowe na wielką skalę


Oszustwa internetowe na skalę przemysłową to już z kolei domena osób uruchamiających olbrzymią marketingową machinę do zdobycia rzeszy klientów, którzy następnie padali ofiarami misternie przygotowywanego oszustwa. W ostatnim czasie głośno zrobiło się o działaniach dwóch Polaków, którym po stworzeniu czterech e-sklepów: pilkasklep.pl, 66procent.pl, 66prezent.pl i retrobut.pl udało się oszukać dziesiątki tysięcy osób. Pierwsza z wymienionych witryn działała jeszcze przed Euro 2012, a dwie pozostałe na przełomie 2012 i 2013 roku. Ostatni z wymienionych sklepów był aktywny jeszcze w drugiej połowie 2013 roku. Część z oszukanych e-kupujących zamiast oryginalnych towarów dostała podróbki, inni zaś do dziś nie otrzymali żadnej przesyłki. Skala przestępczego procederu i liczba poszkodowanych osób w naturalny sposób rodzą skojarzenia z aferą parabanku Amber Gold. Łączne straty wszystkich poszkodowanych w tej sprawie internautów sięgają już kilkuset tysięcy złotych, ale prokuratorzy i śledczy cały czas badają tę sprawę, zatem ostateczna kwota może się okazać dużo wyższa.

 

Nierozwiązywalny węzeł?


Z oszustwami w sieci jest trochę tak jak z kradzieżami samochodów – problem jest znany od dziesięcioleci, powstają coraz to lepsze sposoby zabezpieczeń, a mimo to ciągle nie brakuje amatorów cudzej własności, którzy okazują się sprytniejsi od ich twórców.

W e-commerce sprawa przedstawia się podobnie. Chociaż na naszym polskim podwórku ten kanał sprzedaży liczy już sobie kilkanaście lat i z roku na rok uczestnicy handlu internetowego są coraz bardziej świadomi i dojrzali w swoich działaniach, to nadal co jakiś czas słyszymy o kolejnych ofiarach oszustów internetowych.

Wszystkie opisane powyżej przestępcze procedery łączy jedno: psują wizerunek całej branży. Część z oszukanych w ten sposób konsumentów będzie, pomimo przykrego doświadczenia, nadal korzystać z dobrodziejstw handlu elektronicznego, ale równie wielu użytkowników może na długo zrezygnować z tej formy zakupów.

 

Jak walczyć z oszustami?

Czy uczciwi e-sprzedawcy są na tym polu bez szans? Zdecydowanie nie. Przytoczone powyżej przykłady doskonale obrazują, jak ważne są i jak priorytetowe znaczenie dla branży e-handlu mają reputacja i wizerunek (świadczy o tym także ogromna ważność np. komentarzy w przypadku sprzedaży na Allegro lub, popularność umieszczania i czytania opinii w wyspecjalizowanych serwisach – Opineo.pl, Cokupic.pl oraz porównywarek cen – Ceneo, Nokaut, Okazje.info, Skąpiec). Internetowi oszuści mogą w relatywnie krótkim czasie skonstruować atrakcyjny graficznie i dopracowany pod względem usability e-sklep. Nie będzie dla nich problemem wypełnienie go po brzegi markowym towarem, do tego w szokująco niskich cenach i z darmowym transportem. Ba, aby przyciągnąć klientów posłużą się zakrojonymi  na szeroką skalę kampaniami reklamowymi (i to zarówno w mediach online, jak i offline). To wszystko zależy tak naprawdę od środków, którymi dysponują.

Ale jednego nie przeskoczą: w stosunkowo krótkim horyzoncie czasowym nie zbudują zaufanej marki. To proces długotrwały, liczony w latach, a nie w tygodniach. I jest to moim zdaniem skuteczny oręż w walce z targającymi wizerunek całej branży oszustami.

Nie bez znaczenia jest również przeprowadzanie akcji edukacyjnych, które wzmacniałyby poziom świadomości przeciętnego Kowalskiego na temat zagrożeń czyhających w e-commerce. Powstała w 2012 roku Izba Gospodarki Elektronicznej wydaje się właściwym ciałem, które powinno reprezentować branżę handlu elektronicznego w Polsce i podejmować się tego typu działań. Nie bez znaczenia są również akcji przeprowadzane przez sektor publiczny, np. UOKiK czy organizacje pozarządowe, np. Federację Konsumentów.

Jak już zaznaczyłem, zapewne nigdy nie uda się w pełni wyeliminować oszustw z sektora e-commerce, ale ważne jest podejmowanie działań zmierzających do minimalizacji ich skutków. Należy uczyć się cały czas jak walczyć z oszustami i być świadomym, że możemy trafić na nieuczciwe osoby.

 


źródło: mensis.pl nr 28, autor: Marek Okruch

Zostaw odpowiedź