fbpx

Polacy korzystają z prawa do bycia zapomnianym

1661 wniosków dotyczących usunięcia wyników wyszukiwania zostało wysłanych do Google między 29 maja a 30 czerwca br. z Polski wynika z informacji ujawnionych przez Google Polska.

Przypomnijmy, że w związku z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 13 maja br. Google jest zmuszony usuwać z wyników wyszukiwania linki dotyczące danych osobowych osób prywatnych, jeśli sam zainteresowany wyrazi taką wolę, a dotyczące go informacje są “nieistotne lub nieaktualne”. Wyrok dotyczy krajów państw członkowskich Unii Europejskiej.

Jak wynika z informacji Rzeczpospolitej, ze wszystkich państw Unii między 29 maja a 30 czerwca br. wpłynęło 70 tys. wniosków, w których zgłoszono linki do 267 550 stron (każdy ze zgłaszających może złożyć wniosek dotyczący dowolnej liczby linków). Google obliczyło, że średnio dziennie wpływa ok. 1000 takich zgłoszeń, a liczba adresów stron internetowych na jedno zgłoszenie wynosi średnio 3,8.

Z danych do jakich dotarł dziennik wynika, że we Francji w 14 086 zgłoszeniach wskazano 47 927 adresów stron internetowych; w Niemczech zgłoszeń było 12 678, a adresów stron 47 014; w Wielkiej Brytanii wysłano 8497 wniosków z liczbą stron 34 597. W Hiszpanii liczba zgłoszeń wyniosła 6176 z liczbą adresów stron internetowych 21 564, a we Włoszech przesłano 5934 wniosków z liczbą stron 23321.

Niedawno rozpoczęliśmy realizację żądań o usunięcie treści, które otrzymaliśmy po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jest to dla nas nowy proces, który może ulec pewnym zmianom. Nadal jesteśmy otwarci na opinie, będziemy także współpracować z organami ochrony danych i innymi, by spełnić wymogi orzeczenia

stwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, Piotr Zalewski, rzecznik Google Polska.

Warto odnotować, że precedensowe orzeczenie unijnego Trybunału Sprawiedliwości zapadło w wyniku skargi, jaką w hiszpańskiej agencji ochrony danych AEPD złożył w 2010 r. przeciwko Google obywatel Hiszpanii.Powodem pozwu był fakt, że w po wpisaniu w Google jego personaliów pojawiały się tam artykuły prasowe sprzed 16 lat, które dotyczyły licytacji jego nieruchomości za długi. Hiszpan argumentował, że dług spłacił i nie chce, by jego nazwisko było wciąż łączone z tamtą sprawą. Trybunał przyjął punkt widzenia pozywającego.

Przed ogłoszeniem wyroku, gigant z Mountain View twierdził, że ewentualne usuwanie wyników wyszukiwania będzie de facto oznaczało formę cenzurowania sieci. Twierdziło, przy tym, że nie kontroluje danych, a jedynie udostępnia szukającym informacje, dostępne w internecie.

Zostaw odpowiedź