fbpx

Polska niczym Ameryka – UOKiK sugeruje, aby klient otrzymywał swoje prawa na kartce papieru

W jednym z odcinków słynnego programu Top Gear niepokorny, czasami głupawy, ale zazwyczaj autentyczny Jeremy Clarkson nie mógł nadziwić się, z jakiego powodu Dodge, producent słynnego super auta Viper informuje swoich klientów, że kontakt z rurą wydechową może powodować poparzenia.

Teraz wielu polskich przedsiębiorców w podobny sposób kiwa głową na decyzję UOKiK dotyczącą kary nałożonej na sklep Endo.pl.

 

Kilka dni temu na oficjalnej stronie Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji ukazała się taka oto notka – szokująca dla wielu właścicieli i pracowników sklepów internetowych:

 

„Postępowanie Urzędu wykazało m.in., że sklep endo.pl nie przekazywał klientom pisemnej informacji o tym, że przysługuje im prawo do zwrotu towarów zakupionych na odległość. Zgodnie z prawem, każdy konsument może unieważnić umowę zawartą na odległość, składając przedsiębiorcy oświadczenie (wystarczy wysłanie pocztą) w terminie 10 dni od chwili dostarczenia zamówionego towaru. Obowiązkiem właściciela sklepu internetowego jest pisemne poinformowanie o tym prawie klienta najpóźniej w chwili dostarczenia zamówionego towaru.”

 

Innymi słowy, w erze handlu cyfrowego, oraz w przededniu zrównania mocy prawnej dokumentów elektronicznych z tymi w formie papierowej UOKiK informuje, że każdy właściciel sklepu internetowego jest zobowiązany do przekazywania „klientom pisemnej informacji o tym, że przysługuje im prawo do zwrotu towarów”. Brakuje tylko dopowiedzenia, że najlepiej aby ów papier z informacją wpadał przez okno użytkownika w momencie pierwszego wejścia na stronę sklepu internetowego.

 

Ów nieszczęsny zwrot o „przekazaniu pisemnej informacji” może być interpretowany bardzo niekorzystnie – tak właśnie proponuje Rzeczpospolita, która na podstawie decyzji UOKiK poinformowała:

 

„Przedsiębiorca, który oferuje towary w sieci, musi nie tylko przypomnieć klientowi o tym, 
że ma on prawo zrezygnować 
z umowy, ale i dostarczyć mu 
wzór stosowanego pisma.”

 

O tym, czy powyższy artykuł autorstwa dziennikarzy Rzeczpospolitej należy traktować jako znaczącą i niepotrzebną nadinterpretacje pokaże czas i kolejne decyzje UOKiK. Tak czy inaczej, zamieszczanie tak ogólnikowych informacji może narobić niepotrzebnego ambarasu i kosztów wszystkim tym, którzy i tak mają na głowie dość spraw związanych z prowadzeniem swojego biznesu.

 

Z pewnością oczekiwalibyśmy większej odpowiedzialności za słowo oraz zdecydowanie większej precyzji w wydawanych komunikatach, z których mogłyby wynikać konkretne i dokładne zalecenia skierowane do przedsiębiorców.

 

Zostaw odpowiedź