fbpx

Porównywarki czy przekierowywarki?

W połowie lutego porównywarki cen zagościły na wielu blogach, serwisach internetowych, a nawet na łamach gazet papierowych. Spowodowane to było trzema literami „SWL”, za którymi kryły się działania mające na celu wywalczenie jak najwyższych miejsc w naturalnych wynikach wyszukiwania w wyszukiwarce Google (tzw. SERP-ach) za pośrednictwem systemów wymiany linków.

Główne porównywarki cen, a wraz z nimi kilka dużych sklepów, a nawet serwis Fotka otrzymały od Google Filtr, a w zasadzie BAN, gdyż ich wyniki zniknęły z pierwszych kilku stron. Było to wydarzenie bez precedensu w historii polskiego SEO. Z pewnością będzie zapamiętane i podawane jako przykład przez długi czas.

Nie jest jednak moim celem opisywanie, dlaczego tak się stało i jaki tak naprawdę Google miał w tym cel. Niemal każda grupa zainteresowanych ma swój punkt widzenia na ten temat. Od porównywarek widzących w tym przygotowanie pod wejście Google Product Search przez internautów, którzy są umiarkowanie zadowoleni, po właścicieli sklepów bazujących na SEO, którzy są zachwyceni, bo ich pozycje poszły w górę (zniknęła konkurencja).

Całe wydarzenie, szczególnie w kontekście zmiany liczby wejść z SEO, pozwala postawić pytanie: „Czym są serwisy, takie jak Ceneo, Nokaut czy Skąpiec”, w kontekście zachwiania ich modelu biznesowego przez Google operujące ważnym, ale nie jedynym źródłem ruchu?

Na tak postawione pytanie niemal każdy odpowie, że są to porównywarki cen, czyli serwisy specjalizujące się w zbieraniu danych z rynku (data mining), ich kompletowaniu i wystawianiu w przystępnej formule umożliwiającej porównanie cen dla klienta końcowego, czyli internauty szukającego dobrej okazji cenowej.

Jeśli jednak postaramy się być nieco bardziej krytyczni i przyjrzymy się rodzajom wykorzystywanych mechanizmów, a w szczególności analizy danych po uruchomieniu filtrów Google, można dojść do wniosku, że nie wszystkie serwisy to porównywarki. Nie o podważanie wiarygodności tych biznesów jednak chodzi, bo przykładowo Nokaut.pl będąc serwisem numer 2, w tej kategorii radzi sobie bardzo dobrze na poziomie przychodów i zysków, przygotowując się obecnie do debiutu giełdowego.

Jednakże zweryfikujemy, co wydarzyło się po uruchomieniu przez Google filtrów dla serwisów wykorzystujących SWL-e. Wykorzystamy do tego znany serwis Aleksa, który dla serwisów o takim ruchu (ponad 1mln RU) pokazuje zbliżone wyniki do MegaPanelu. Wystarczy krótkie spojrzenie na wykres ruchu, by dojść do następujących wniosków:

– ruch Ceneo spadł o blisko 30–40% w stosunku do okresu sprzed filtra Google,
– ruch Nokaut.pl i Skapiec.pl spadł o blisko 60–70%, przy czym Skapiec.pl zanotował mniejszy spadek.

Oznacza to, że większość (60–70%) ruchu pozyskiwanego przez porównywarki cen, w szczególności Nokaut.pl i Skapiec.pl, jest pozyskiwana z SEO. Oczywiście to żadne odkrycie. Jednak jeśli spojrzymy na model biznesowy, okazuje się, że sklepy będące głównym dostawcą treści i kontentu dla tych serwisów nie płacą za porównanie ich z innym dostawcą, ale w głównej mierze za przekierowanie, gdyż użytkownik po przejściu z SEO na porównywarkę przeklikuje się bardzo szybko do danego sklepu. Tylko dlatego, że sklepy nie mają na tyle dużych kompetencji, kapitału, siły przebicia, pomysłowości, aby być wyżej w SEO niż porównywarki cen. Poza tym na pierwszej stronie jest tylko 10 wyników. Z pewnością wszyscy chętni nie zawsze będą się tam znajdować.

Oczywiście nie deprecjonuje to korzystnej roli agregatorów i możliwości porównania, jakie dały nam porównywarki. Jednak te dane pokazują nam, że ich rola jest przynajmniej dwojaka. Nie tylko porównanie, lecz także substytut SEO dla sklepów, czyli przekierowywarki.

Po tym wszystkim warto popatrzeć na markę. Spadek w SWL-ach najmniej dotknął Ceneo. Nie tylko dlatego, że jest to serwis wspierany przez Allegro, skąd czerpie wiele trafficu, lecz także dlatego, że jako jedyny ma silną markę, na tyle że użytkownicy często do niego wracają, nawet po usunięciu z wyników wyszukiwania. W końcu gdzieś te ceny trzeba porównać.

Kolejnym argumentem jakości marki jest czas na stronie, który świadczy o zaangażowaniu w poszukiwanie informacji i wykorzystywaniu narzędzi danego serwisu. Z moich doświadczeń wynika, że jest on bardzo mocno skorelowany z konwersją. Szybkie spojrzenie na Aleksę w tym wymiarze i możemy dostrzec bardzo interesujące dane. Okazuje się, że po usunięciu ruchu z SEO porównywarek czas na stronie użytkowników znacznie wzrósł. Jest to spowodowane tym, że trafiają tam obecnie najbardziej świadomi i zainteresowani użytkownicy. Przypadkowość wejść jest mniejsza, po prostu użytkownicy chcą PORÓWNAĆ, a nie korzystają z PRZEKIEROWANIA.

 

Czas na stronie Ceneo wzrósł o 40–50%. Podobnie na Skapiec.pl, który jako jedna z najstarszych porównywarek ma sporą liczbę wiernych fanów. Najmniej czas wzrósł w Nokaut.pl.

Podsumowując te rozważania, można doszukać się w porównywarkach cen modelu raczej o charakterze schyłkowym. Zdają sobie sprawę z tego doskonale zarządy wszystkich porównywarek i przekierowarek;-) Strategicznym celem inwestycyjnym dla grupy Nokaut z pozyskanych środków z IPO jest: „Budowa platformy transakcyjnej ALL–IN–ONE – stworzenie platformy handlowej (zakupowej), stanowiącej realną konkurencję dla Grupy Allegro”. Ceneo.pl wprowadziło Koszyk i możliwość zakupu na własnym serwisie.

Wydaje się więc, że powyższe dane, wynikające zapewne z chwilowego wyrzucenia porównywarek z wyników naturalnych SEO, tylko utwierdzą wymienione spółki w wędrówce ku innemu modelowi biznesowemu. Powrót Alei Handlowych?

Zostaw odpowiedź