fbpx

Powrót naciągaczy?

Gazeta.pl, poinformowała o kolejnych w ostatnim czasie dwóch sklepach internetowych, które oszukiwały swoich klientów.

Zdaniem portalu zachodzi duże prawdopodobieństwo, że właściciele sklepów markowe-buty.com i but-sklep.com to osoby powiązane z e-sklepem Retrobut, który pod względem liczby oszukanych internautów i sumy przywłaszczonych pieniędzy jest w polskiej sieci niechlubnym rekordzistą.

Oszuści wykorzystali ten sam mechanizm działania, co w przypadku witryny Retrobut. Klientów wabili bezkonkurencyjnymi cenami. Asortyment stanowiły głównie buty sportowe marki Nike. Jedna z czytelniczek opowiedziała, że skusiła się się na zakupy właśnie z powodu bardzo atrakcyjnej ceny zakupu:

Mój syn od dawna marzył o butach Nike AirMax, ale nie stać mnie było na wydatek rzędu 400 czy 500 zł. Szukałam w internecie tańszych i trafiłam na markowe-buty.com. Jedną parę kupiłam dla niego, drugą dla syna mojej siostry

powiedziała w rozmowie z portalem, kupująca z Warszawy.

Po złożeniu zamówienia, do klientki dotarł e-mail z potwierdzeniem, w którym podano nr konta do realizacji przelewu.

Kiedy internautka zaczęła się niepokoić wydłużającym się terminem wysyłki towaru, obsługa sklepu… zaoferowała pomoc w rozwiązaniu jej problemu:

Nie wszyscy klienci sklepów zostali potraktowani w taki sam sposób. Do części z nich buty faktycznie trafiły. Tyle tylko, że okazały się być… podróbkami.

Dwie godziny po publikacji tekstu na gazeta.pl, oba sklepy… zniknęły z sieci.

KOMENTARZ:

Chociaż tradycyjny handel w coraz szybszym tempie przenosi się do sieci, ludzka natura pozostaje wciąż niezmienna. Zawsze znajdą się osoby dla których chęć szybkiego zysku jest jedynym motorem działania i nie cofną się przed niczym, aby swoje pragnienia realizować. W Polsce takim e-oszustom, jak wyżej opisani, jest jeszcze prościej niż np.w krajach zachodnich.To bowiem cena jest w nadwiślańskim e-commerce wciąż głównym czynnikiem, którą kupujący biorą pod uwagę przy podejmowanie decyzji zakupowej.

Paradoksalnie takie sytuacje, jak wyżej opisana, są dla polskiego e-e-handlu… korzystne. Dlaczego? Dlatego, że u niektórych kupujących po zetknięciu się z oszustami osobiście zrodzi się wątpliwość, czy aby na pewno cena powinna być jedynym i podstawowym kryterium wyboru sklepu, w którym dokonuję zakupu. “Może przed transakcją powinienem sprawdzić jego renomę” – pomyśli niejedna osoba. “Azjatycki adres?, brak jakiejkolwiek opinii w sieci?” – w takich sytuacjach coraz częściej powinna się zapalać czerwona lampka.

I jestem pewien, że tak właśnie będzie. To będzie proces żmudny, długotrwały, ale nieuchronny. Cena to w sieciowym handlu nie wszystko…

2 komentarze

  1. Paweł 15-02-2014
    • Marek Okruch 16-02-2014

Zostaw odpowiedź