fbpx

Pozew „prawie” zbiorowy – klauzule niedozwolone

W sprawach związanych z uznaniem postanowień wzorca umowy za niedozwolone dało się zauważyć w ostatnim czasie nowe praktyki wśród pełnomocników stron powodowych – adwokatów oraz radców prawnych. Praktyki przypominają trochę powództwo zbiorowe.

Ten sam pełnomocnik reprezentując np. dziewięciu konsumentów, występuje bowiem do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie dotyczącej jednej klauzuli niedozwolonej. Pozwy w ciągu kilku tygodni trafiają do pozwanego przedsiębiorcy. Do naszej kancelarii zgłosił się z prośbą o pomoc przedsiębiorca, w stosunku do którego zostało skierowanych blisko 40 pozwów!


 
Praktyka kierowania do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) kilku pozwów dotyczących jednej klauzuli niedozwolonej znajdującej się w regulaminie sprzedaży to dość nowy problem. Trudno doszukać się podstaw tego typu działania, wszystko jednak wskazuje, iż praktyki te wynikają w głównej mierze ze zmniejszenia kosztów związanych z zastępstwem procesowym w sprawach dotyczących uznania wzorca umowy za niedozwolony (z 360 do 60 zł). W sprawie przedsiębiorcy, do którego zostało skierowanych około 40 pozwów, ten sam pełnomocnik reprezentując kilku konsumentów, skierował pozew do SOKiK w związku z posiadanymi przez przedsiębiorcę zapisami noszącymi znamiona klauzul niedozwolonych. Cała sytuacja nie wzbudziłaby większych podejrzeń, gdyby nie fakt, iż w sprawie tej samej klauzuli niedozwolonej przedsiębiorca otrzymuje dziewięć pozwów od dziewięciu różnych osób fizycznych, reprezentowanych jednak przez tego samego pełnomocnika! Jak można się domyślić, pozwy skierowane przeciwko przedsiębiorcy nie różnią się praktycznie niczym, poza właśnie różnym nazwiskiem powoda. Pikanterii dodaje fakt, iż nawet pełnomocnictwa sporządzane są w podobnym terminie.
 
Z opisanego powyżej przypadku wynika, że największym interesem w sprawie kieruje się profesjonalny pełnomocnik. To on w przypadku wygranej otrzyma koszty zastępstwa procesowego od każdego ze skierowanych pozwów. Takie działanie w jasny sposób pokazuje, jak bardzo „wypaczona” jest obecnie działalność SOKiK. Z pewnością na taki stan rzeczy wpływ miała zmasowana działalność stowarzyszeń ochrony konsumentów, które pod pozorem właśnie wspomnianej ochrony uzyskiwały znaczne korzyści majątkowe w związku z kosztami zastępstwa procesowego. W całym tym „biznesie” sam konsument oraz respektowanie jego praw zeszły na dalszy plan.
 
Powracając do wspomnianego przedsiębiorcy, wart podkreślenia jest fakt, że SOKiK przesyłając tak dużą liczbę pozwów, w żaden sposób nie zapobiegł chociażby zachowaniu jednej z podstawowych zasad prawa, mianowicie res iudicata. W praktyce oznacza to, iż każdej z tych poszczególnych spraw SOKiK nadał sygnaturę, w związku z czym każda sprawa może być rozpatrywana osobno. Co to oznacza dla przedsiębiorcy? Chociażby fakt, że jeśli w żaden sposób nie zareaguje w terminie przewidzianym w pouczeniu do pozwu (30 dni), może być narażony na poniesienie kosztów zastępstwa procesowego oraz opłat sądowych kilkadziesiątkrotnie wyższych, niż w przypadku gdyby wystąpił przeciwko niemu jeden konsument. Już sama perspektywa konsekwencji powoduje u przedsiębiorcy strach i bezsilność.
 
Wyobraźmy sobie następujący stan faktyczny: regulamin sklepu internetowego zawiera cztery zapisy niezgodne z prawem. W stosunku do każdego zapisu występuje dziewięciu „poszkodowanych” konsumentów. W sumie przedsiębiorca otrzymuje 36 pozwów, tylko koszt zastępstwa procesowego w tej sprawie będzie równy 2.160 zł
w przypadku, oczywiście, kiedy wszyscy konsumenci reprezentowani są przez jednego pełnomocnika.
 

Jak powyższe ma się wobec przepisów prawa, procedury cywilnej czy też etyki zawodowej?

 
Przede wszystkim jedną z podstawowych zasad prawa jest tzw. res iudicata – powaga rzeczy osądzonej – co w skrócie należy określić, iż pozwany nie może być sądzony kilkukrotnie w tej samej sprawie. Trudno zakładać, że tej podstawowej zasady nie zna profesjonalny pełnomocnik, jest ona bowiem nauczana już na pierwszym roku studiów prawniczych, a wykorzystywana także w kolejnych latach studiów czy też praktyk.
 
Z perspektywy procedury cywilnej dziwi fakt, iż SOKiK wszystkie pozwy „przyjął”. Ponieważ SOKiK również (a może przede wszystkim) powinien być związany powyższą zasadą.
 
To pokazuje jednak, jak SOKiK z organu mającego stać na straży ochrony konsumentów stał się „maszyną”, która przyjmuje wszelkie pozwy bez podstawowego łączenia faktów. Oczywiście dopuszczalny jest błąd, należy pamiętać, że sprawy, które trafiają do wspomnianego organu, nie są rozpatrywane przez jedną osobę, co za tym idzie – może dojść do sytuacji, kiedy to właśnie kilka pozwów w tej samej sprawie trafi do rozpatrzenia (zostanie im nadana sygnatura). Co do zasad etyki profesjonalnych pełnomocników (adwokatów czy radców prawnych) nie ulega wątpliwości, iż powyższe w zdecydowany sposób odbiega od standardów, jakie narzuca na nich chociażby samorząd zawodowy. Jak pokazuje przytoczony przykład, etyka nie idzie w parze z możliwością uzyskania łatwego dochodu.
 

Co więc powinien zrobić przedsiębiorca, który otrzymał kilkanaście, kilkadziesiąt pozwów?

 
Przede wszystkim konieczne jest złożenie odpowiedzi na wszystkie pozwy. Istotne jest, aby wskazać, że dotyczą one tych samych niezgodnych z prawem zapisów, podkreślenia więc wymaga fakt, iż przedsiębiorca wnosi o połączenie wszystkich spraw do wspólnego rozpoznania. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów powołując się na wspomnianą zasadę res iudicata, powinien rozpatrzyć jeden pozew, zaś postępowanie w związku z pozostałymi pozwami zawiesić do czasu rozpoznania wcześniejszego pozwu. Najprawdopodobniej w tego typu sprawach właśnie tak toczyłoby się postępowanie.
 
Należy jednak wziąć pod uwagę ilość spraw, jakie trafiają do SOKiK, oraz prawdopodobieństwo, iż SOKiK z urzędu mógłby przeoczyć powyższe, a co za tym idzie – wydać wyrok w niekorzystny dla przedsiębiorcy sposób. Sytuacja jest dość mało prawdopodobna, niemniej jednak łatwiej jest jej zapobiec, kiedy odpowiemy na każdy z pozwów, aniżeli ustosunkujemy się tylko do jednego z nich. Ponadto praktyka pokazuje, iż w tego typu sprawach SOKiK może zadecydować o przeniesieniu kosztów zastępstwa procesowego na powoda, zdarzały się już bowiem sytuacje, kiedy to orzekano na korzyść stowarzyszeń, a mimo to właśnie powód (stowarzyszenie) był obarczony kosztami zastępstwa procesowego w związku z tym, że jak argumentował to SOKiK – zawodowo zajmuje się działaniami mającymi na celu wyeliminowanie zapisów niezgodnych z prawem z dokumentacji przedsiębiorców kierowanej do konsumentów.
 
Oczywiście należy również podkreślić, iż podstawową kwestią jest działanie prewencyjne, a więc posiadanie dokumentacji, która nie będzie zawierać klauzul abuzywnych, dzięki czemu problem pozwów „prawie” zbiorowych będzie nam znany tylko z takich, jak ta, publikacji.
 

Zostaw odpowiedź