fbpx

Prawo i moralność Tima Claphama

Ubiegło-weekendowy Dziennik Gazeta Prawna przyniósł ciekawą wypowiedź Timothy’ego Claphama, psychologa ekonomii, wykładowcy Uniwersytetu Warszawskiego i Collegium Civitas.

W eseju “Ekonomia uważa się za wolną od wartości. To błąd” zwrócił uwagę Clapham, że chociaż czasy zmieniły się znacząco, to prawu nadal bliżej do ekonomii niż moralności. O tym, że racjonalna ekonomia i moralność potrafią rozejść się w dwie różne strony wiemy co najmniej od czasów upadku III Rzeszy.

 

Sam Clapham powołuje się na mniej skrajny przypadek XVIII wiecznej Anglii, w której za kradzież owiec wieszano ludzi – zgodnie z prawem, które było bronione “przez wielu wybitnych prawników, sędziów i polityków”.

 

Nie szukajmy tak daleko – od wielu lat obserwujemy proceder zatrudniania dzieci w fabrykach zachodnich koncernów zlokalizowanych w Azji. Zazwyczaj zwraca się przy tym uwagę, że także konsumenci odpowiadają za ten stan rzeczy.

 

Uważam w sporej mierze ten argument za nietrafiony, gdyż nie zauważyłem znaczącego spadku cen produktów zachodnich marek w ostatnich latach – winni są Ci, którzy są zyskiem motywowani. Winni przynajmniej moralnie, bo bardzo często nie według obowiązującego prawa.

 

Sporo w Mensis wspominamy o globalnych koncernach, które mają wyraźny problem z płaceniem podatków w miejscu uzyskiwania przychodu. Z punktu widzenia działalności koncernu jest to całkowicie racjonalne, z punktu widzenia prawa – mieści się w jego granicach. Jednak z punktu widzenia dobra ogółu stanowi problem.

 

Co więcej, trafnie pisze Clapham, że stanowi to poważny problem dla lokalnych przedsiębiorców, którzy zazwyczaj nie mają jak od krajowego opodatkowania uciec lub nie chcą tego czynić. W rezultacie bardzo często przypłacają to koniecznością płacenia jeszcze wyższych podatków, co pretensje mają zazwyczaj do swojego państwa, a nie tych, którzy solidarnie płacić nie chcą.

 

Ponieważ to ogół ponosi koszty funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa – nikt z nas nie żyje w próżni. To tak jak z rodzicami i dziećmi – możemy oszukiwać się, że nic nigdy od nich nie dostaliśmy i na wszystko zapracowaliśmy własnymi rękoma, ale to nieprawda. Ci, którzy mają wątpliwości zrozumieją, gdy na świat przyjdą ich następcy – ilość czasu, jaką będą zmuszeni poświęcić dla swoich pociech powinna przywrócić im kontakt z rzeczywistością.

 

Jakim cudem społeczeństwo może ponosić koszty funkcjonowania przedsiębiorstw? Już nie chodzi nawet o tak abstrakcyjne sprawy jak ochrona środowiska, czy inne koszty cywilizacyjne, które pozwalają utrzymać integralność państwa.

 

Szokujący przykład jaki podaje Clapham dotyczy Walmartu, który płaci swoim pracownikom tak mało, że przytłaczająca większość z nich musi korzystać z amerykańskiego systemu opieki społecznej. Mowa tu o firmie, która do ponad dwudziestu miliardów dolarów na koncie co roku dokłada dodatkowe dwa, trzy. Oczywiście, to w pełni zgodne z prawem, ale czy godzi się tak czynić?

 

Zostaw odpowiedź