fbpx

Jak prezydent Donald Trump zmieni globalny e-commerce ?

Przemówienie inauguracyjne nowego 45. Prezydenta Stanów Zjednoczonych sprawiło, że przedstawiciele światowego e-commerce wstrzymali oddech.

Najpoważniejsze amerykańskie portale e-commerce zastanawiają się, jaki wpływ będzie miało przywództwo Donalda Trumpa na północnoamerykański handel internetowy, oparty na bardzo mocnych, międzynarodowych podstawach. Pytanie jest o tyle uzasadnione, że hasło “America First”, nie do końca przystaje do horyzontów najpoważniejszych graczy na globalnym rynku e-commerce. Wszak od pewnego czasu tematem numerem jeden w handlu internetowym pozostaje ekspansja międzynarodowa, a w tym: ujednolicanie i obniżanie progów wejścia na rynki w celu docierania do jak najszerszej liczby konsumentów.

Po pierwsze, zwraca się uwagę na fakt, że Trump to republikanin i biznesmen, a więc kierunek z którego przychodzi, jasno wskazuje, że biznes powinien spodziewać się pewnych udogodnień. Po drugie, jednak korporacje międzynarodowe chętnie lokują swoje zasoby w krajach, do których sprzedaje w myśl filozofii glokalizacji (myśl globalnie, działaj lokalnie). A to już prezydentowi Trumpowi zdecydowanie nie odpowiada, gdyż wiele wskazuje na to, że żywi on faktycznie przekonanie, że każda amerykańska firma winna produkować i zatrudniać tylko w Stanach.

Można także w kontekście twitterowych wypowiedzi prezydenta interpretować jego doktrynę gospodarczą inaczej: wszystko co kupią Amerykanie, ma powstać w Ameryce. A więc wszystko co kupią Europejczycy, niech powstaje w Europie przy pomocy pracowników europejskich, można by logicznie wywnioskować. Niestety, nie mamy możliwości ustawić prezydenta Trumpa pod tablicą i zapytać, która wersja jego rozumowania jest poprawna i którą ma zamiar konsekwentnie stosować.

Zapowiedź 45 procentowych taryf celnych na produkty z importu, szczególnie z krajów azjatyckich stawia pod znakiem zapytania możliwość utrzymania handlu z najważniejszym dla Ameryki regionem świata poza krajami skupionymi w NAFTA. Swoją drogą, chodzi o NAFTA, które to także, co najmniej Donald Trump zmieni, jeśli nie rozmontuje. Niemniej Europejczycy także nie mają wielu powodów do zadowolenia, ponieważ świeżo zaprzysiężony prezydent oznajmił, że żadnej umowy handlowej z Unią Europejską nie będzie, zaś TTIP nigdy w życie nie wejdzie, bo nie ma nawet cienia zamiaru, aby dokończyć rozpoczęte negocjacje.

Czy Donald Trump zostanie wielkim hamulcowym zjawiska globalizacji, które uważa za największego szkodnika dla amerykańskiej gospodarki? Jak zmieni to światowe relacje handlowe i działalność przedsiębiorstw, biorąc pod uwagę ostatnie badania The Economist, z którego wynika, że ponad 90% importerów jest jednocześnie eksporterami, i odwrotnie: ponad 90% eksporterów jest także importerami?

Jaką rolę w tej gigantycznej zmianie odegrają Chiny, które ostrzą sobie zęby, aby zająć po USA fotel światowego lidera rozwoju gospodarczego? Czy międzynarodowe korporacje “przywrócą” wszelkimi sposobami prezydentowi Trumpowi “rozum do głowy”? Czy liderzy myśli neoliberalnej zrozumieją swoje błędy, które doprowadziły do buntu małomiasteczkowych mas, które nie chcą brać udziału w światowym wyścigu szczurów?

2 komentarze

  1. Paweł 23-01-2017
    • Andrzej Lemański 23-01-2017

Zostaw odpowiedź