fbpx

Rakuten mocno w górę, pozostaje piątą siłą e-commerce na świecie

Rakuten chociaż obecny głównie w rodzimej Japonii notuje wybitne wzrosty i nie boi się Amazona, a przynajmniej tak twierdzą jego władze.

Japoński rynek, gospodarka i społeczeństwo to dla wielu producentów i marek trudny orzech do zgryzienia. Wygląda na to, że nie inaczej jest z obecnością Amazona w tym najbardziej oddalonym zakątku Azji. Jak doniósł ostatnio Rakuten, pozostaje on największym udziałowcem japońskiego rynku, a to oznacza udziały na poziomie 27 procent, co przekłada się na obroty wielkości 25 miliardów euro (dane za 2017 rok).

Dynamika wzrostu Rakutena robi wrażenie – pomimo miliardowych obrotów, podobnie jak Amazon firma znalazła klucz do ciągłego, nieprzerwanego wzrostu na japońskim rynku. Jeśli rok 2017 jest bardzo dobry w wykonaniu Japończyków, to co powiedzieć o pierwszych sześciu miesiącach 2018, w ramach których zysk wzrósł o 60 procent, zaś obroty o 16.5 procenta?

Co by nie powiedzieć, władze Rakutena upierają się, że można lepiej, dlatego firma ma przejść znaczące zmiany organizacyjne. Firma zostanie podzielona na kilka grup: usług internetowych, fintechu, usług korporacyjnych. Zamknięcie przetasowań planowane jest na 1 kwietnia 2019 roku.

Warto przy tym przypomnieć, że Rakuten jest świadomy zagrożenia ze strony Amazona i już wszedł w konszachty z jego największym rodzimym konkurentem, czyli Walmartem. Umowa będzie obejmować wzajemne świadczenia – Rakutena na terenie Stanów Zjednoczonych i Walmartu w Japonii.

Rakuten będzie dostarczał usługę sprzedaży e-booków wraz z urządzeniem do ich czytania, czyli Kobo w nomenklaturze Rakutena. Z kolei Walmart chce uzyskać dostęp do japońskiego rynku spożywczego, i tak też się stanie za sprawą uprzejmości Rakutena i jego infrastruktury w rodzinnym kraju. Na wieść o tym, akcje Rakutena na tokijskiej giełdzie wystrzeliły w górę o 4.9 procenta. Warto przy tym pamiętać, że dominacja Rakutena w Japonii nie jest tak potężna jak Amazona w USA. Japoński odpowiednik zgarnia „tylko” co czwartą transakcję w rodzimym e-commerce, podczas gdy Amazon co drugą w Stanach Zjednoczonych.

Niemniej interesująca jest historia samego Kobo, czyli usługi e-czytelniczej od Rakutena. Chociaż Kobo brzmi po japońsku, to jej ojczyzną jest Kanada, w której firma narodziła się i zbankrutowała, po czym została przejęta przez Japończyków za kwotę 315 milionów dolarów. Teraz ma okazję wrócić do rodzimej Ameryki Północnej i spróbować zawojować ją ponownie. Jak dotychczas Kobo zyskało sobie 30 milionów użytkowników na całym świecie.

Zostaw odpowiedź