fbpx

Rzecz o tym jak MasterCard wykiwał NBP

MasterCard ciężko pracuje na wizerunek jednej z najbardziej znienawidzonych przez biznes firm. Po wielkich oporach przed jakimkolwiek obniżeniem drakońskich opłat interchange dla kart prywatnych MasterCard po cichu odbija sobie potencjalne straty.

Skoro obniżka opłat prowizyjnych dla kont osobistych wydaje się być nieunikniona, to MasterCard postanowił poszukać pieniędzy gdzie indziej, a właściwie w tej samej kieszeni, ale innym sposobem. Rzeczona korporacja planuje od 1 listopada podnieść opłatę interchange za korzystanie z kart płatniczych przypisanych do kont firmowych.

Chociaż transakcje z tego typu kart sięgają góra 10% całości to problem może dotknąć osoby, które prowadzą jednosobową działalność gospodarczą, ale korzystają z prywatnych “plastików”. Władze NBP obawiają się, że banki bardzo szybko zmuszą tego typu mikroprzedsiębiorców do przejścia na firmowe karty płatnicze. Dlatego NBP już analizuje całą sytuację pod kątem ujednolicenia opłat dla całego rynku.

 

Co więcej, jeśli stawka interchange zostanie obniżona odgórnie, to wdrożone zostaną przepisy, które zabronią pobierania jakichkolwiek innych opłat od firm. Jak widać, firmom takim jak MasterCard nie można ufać na słowo.

 

Z jednej strony to dobrze. Nareszcie niektórzy światowi giganci powinni zrozumieć, że Polska nie jest dzikim wschodem, gdzie można zdejmować skalp z klientów.

 

Z drugiej strony, gdyby państwo nie wprowadziło przepisów, które zakazują manipulowania ceną towaru w zależności od sposobu płatności wszystko wyglądałoby inaczej. Klienci częściej sięgaliby po gotówkę, zaś MasterCard musiałby zachęcać do korzystania z “plastiku”, a tym samym obniżać stawki interchange. Jak na razie więc gonimy własny ogon. Obyśmy go chociaż złapali.

Zostaw odpowiedź