fbpx

Śmieciowe umowy, śmieciowe przedsiębiorstwa, śmieciowe dane, śmieciowe dziennikarstwo

Ubiegły tydzień minął pod znakiem przerażających danych, jakie przedstawił Dziennik Gazeta Prawna, który nareszcie dogrzebał się do stosownych informacji dotyczących (nad)używania umów śmieciowych w Polsce.

Polskie przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 9 osób w tempie galopującym uciekają w strefę śmieciówek.

 

Jak pokazują oficjalne dane GUS dla przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób aktualnie na umowę zlecenie lub o dzieło pracuje w tego typu firmach już około 1.25 miliona osób. Dodatkowe 350 tysięcy to według wyliczeń DGP osoby pracujące w sektorze mikroprzedsiębiorstw. Dane te podchwyciły praktycznie wszystkie serwisy w Polsce i dość bezkrytycznie i bezrefleksyjnie powtarzają.

 

Problem w tym, że dziennikarze DGP nie podali żadnej metodologii wyliczenia owych dodatkowych 350 tysięcy osób na śmieciówkach w mikroprzedsiębiorstwach. Szczerze mówiąc, to nie dziwię się im, ponieważ nie ma się czym chwalić. Przestudiowanie danych z Wikipedii bardzo szybko podpowiada jak owo „wyliczenie” zrobiono. I nie było to wcale wyliczenie, ale szacunek.

 

Jak podaje internetowa encyklopedia, w Polsce jest zatrudnionych około 12 mln osób – łącząc dane z 2011 oraz 2013 roku (czynię to ponieważ jestem dziennikarzem amatorem, który codziennie poświęca na swoją pracę około dwie godziny, jednakowoż informuje o tym, aby każdy zainteresowany mógł policzyć dokładniej). Z owych 12 mln w przedsiębiorstwach zatrudniających więcej niż 9 osób pracowało w 2013 roku około 8.5 miliona. Tutaj przechodzimy do prostej proporcji. Skoro spośród 8.5 miliona zatrudnionych 1.25 miliona pracuje na umowę zlecenie to proporcja z pozostałych 3.5mln (około 29%) wskazuje, że na umowie zleceniu w pozostałych przedsiębiorstwach pracuje około 360 tysięcy osób.

 

Tak oto wyjaśniło się tajemnicze „wyliczenie”, na które powołują się wszyscy zwracając uwagę, że nareszcie w końcu ktoś dotarł do stosownych danych dla mikroprzedsiębiorstw. Problem w tym, że dane te są zdecydowanie nieprawdziwe, można swobodnie powiedzieć, że są zwyczajnie zaniżone. Ponieważ to mikroprzedsiębiorstwa najmocniej liczą koszty i najczęściej operują na małą lokalną skalę, przy czym wspierają się pomocą rodziny, znajomych, przyjaciół.

 

Jeśli porzucimy te śmieciowe dane i powrócimy do istoty sprawy to z danych GUS wynika, że liczba osób na śmieciówkach w firmach 9+ urosła rok do roku o kosmiczne 25%. A to prowadzi nas do poważnego problemu, który uznać muszą nawet ci, którzy twierdzą, że to objaw zdrowej gospodarki – mianowicie zaniżania cen. Na odsiecz idą nowe przepisy, które wymagają aby w publicznych przetargach punktować firmy zatrudniające na etat, ponieważ ceny dumpingowe mają swój początek właśnie w zaniżaniu kosztów pracy. A to rozkłada konkurencję a więc i gospodarkę.

 

Śmieciowa praca, w śmieciowych przedsiębiorstwach w śmieciowej gospodarce opartej na najniższej cenie, opisanej śmieciowymi liczbami przez śmieciowe dziennikarstwo? Nie może być aż tak źle.

Zostaw odpowiedź