fbpx

Social media w Państwie Środka

LinkedIn postanowił przetestować wersję chińską swojego serwisu. Sprofilowanie usługi w kraju, gdzie kilkaset milionów ludzi korzysta z internetu, jest szansą na ogromny wzrost popularności tego portalu.

Krok ten jest tym bardziej uzasadniony, że w Chinach zablokowane są serwisy konkurencyjne dla LinkedIn, a więc Facebook i Twitter.

LinkedIn ma obecnie w Chinach cztery miliony użytkowników. Od dziesięciu lat portal dostępny jest w tym kraju w języku angielskim. Jak podaje BBC News, działanie firmy dyktowane jest chęcią stworzenia usługi lepiej odpowiadającej profilom użytkowników. LinkedIn zdecydował się także na stworzenie spółki z China Broadband i Sequoia China. Celem wszystkich przekształceń jest połączenie ze sobą i z wszystkimi użytkownikami na świecie ogromnej liczby specjalistów, których w tym mocnym gospodarczo kraju nie brakuje.

Sprawa jest o tyle szczególna, że jak od dawna wiadomo, rząd chiński stosuje rygorystyczne wymogi cenzury, którym poddane są również portale internetowe. Dostępność danego serwisu w Chinach wiąże się z rozmaitymi ograniczeniami. LinkedIn zdecydował się w związku z tym na wdrożenie kilku wskazówek, które mają być pomocne w rozwiązywaniu problemów wynikających z cenzury. Ograniczenia treści stosowane będą wyłącznie w minimalnym wymaganym zakresie. Firma ma ponadto stosować politykę absolutnej przejrzystości. Dotyczyć będzie to także kontaktów z użytkownikami, których prawa i dane osobowe podlegać będą szeroko zakrojonej ochronie.

LinkedIn, mimo ograniczeń cenzuralnych, jest w mocno uprzywilejowanej sytuacji. Jako jedyny, spośród najpopularniejszych na świcie amerykańskich serwisów społecznościowych, nie jest bowiem zablokowany w Chinach. Serwis specjalizuje się w kontaktach zawodowo- biznesowych. Jego profil wpłynął zapewne na decyzje władz. Inne portale, z założenia służące kontaktom również bardziej prywatnym, są bowiem dla użytkowników w tym kraju niedostępne

komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant, GRUPA 365NET.

We wrześniu tamtego roku pojawiła się pogłoska jakoby rząd chiński zadecydował o zniesieniu wewnątrz planowanej strefy wolnego handlu w Szanghaju restrykcyjnych ograniczeń dla użytkowników internetu. Mieli oni uzyskać dostęp między innymi do Facebooka, Twittera, a także do witryny New York Timesa- zablokowanej po publikacji serii artykułów na temat domniemanej fortuny spoczywającej w rękach ówczesnego premiera Wena Jiabao. Działanie to, podjęte eksperymentalnie, miałoby być zachętą do inwestycji dla zagranicznych przedsiębiorców. Optymistyczne informacje zostały jednak błyskawicznie zdementowane.

Obecnie znaczącej liczbie użytkowników internetu ciężko sobie wyobrazić życie bez Facebooka czy Twittera. O szeroko zakrojonej roli portali społecznościowych nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Zyskują one coraz większą popularność także wśród internautów w Chinach. Wypuszczenie zatem tamtejszej wersji językowej platformy LinkedIn może być swego rodzaju szansą. Korzystać będzie z niej mogła bowiem większa liczba użytkowników. LinkedIn to jednak serwis przeznaczony do kontaktów biznesowych. Nigdy nie będzie zatem dla internautów w Chinach tym, czym byłby Facebook czy Twitter

dodaje Katarzyna Kołodziejczyk.

Zostaw odpowiedź