fbpx

Stop gadżetom, pora na prawdziwe innowacje

Producenci smartfonów na całym świecie coraz mocniej odczuwają nasycenie rynku i mają coraz mniej ciekawych pomysłów na kolejne konstrukcje. Co prawda próbują wyjść z impasu oszukując nas kolejnymi „rewolucjami” w stylu smart-zegarków czy inteligentnych lodówek ale to nie pomoże na długo.

Tymczasem, przed największymi koncernami tego świata stoją do rozwiązania prawdziwe problemy, które wynikają z prawdziwych potrzeb.

 

W ostatnich dniach Samsung ogłosił najnowsze wyniki finansowe, które wskazują, że rynek smartfonów nie jest workiem bez dna, zaś producenci telefonów kończą ów worek rozszarpywać na strzępy. Poza symbolicznie rosnącym rynkiem dokumentnym argumentem są toczące się od ponad roku spory sądowe o patenty między wszystkimi największymi producentami. Coraz wyraźniej Samsung i inni biją się o to co jest, a nie o to co będzie.

 

Inny dowód na to, że smartfony to ślepy zaułek to szybka decyzja Google’a o sprzedaniu Motorli dla Lenovo. Te z kolei dysponuje szokująco niskimi kosztami pracy i wytworzenia komputerów w dowolnej formie i bezwzględnie podbija rynek, który dawno już wyszedł z fazy innowacyjności i oparł się o sposób produkcji. Sponiewierana Motorola, niegdyś niekwestionowany lider rozwiązań łącznościowych to także znakomity przykład na to, że to co najważniejsze w konstrukcji smartfonów zostało już wykonane i zaklepane.

 

Można też podejrzewać, że nowa innowacja na rynku smartfonów przyjdzie spoza niego np. będzie to zupełnie nowa matryca, czy inna forma wyświetlacza lub materiału.

 

Skoro o Google’u mowa, to w przeciwieństwie do typowego producenta RTV i smartfonów kilka miesięcy temu ogłosił program, którego celem jest przedłużenie ludzkiego życia do faktycznych granic możliwości. To brzmi jak faktyczne wyzwanie, na miarę naszych czasów i potrzeb. Nawet Facebook ogłosił, że spróbuje dostarczyć Internet w każdy zakątek świata dzięki sygnałowi satelitarnemu i sieci latających dronów.

 

Co z kolei robi Samsung, Nokia lub LG? Niewiele, Nokia ratuje się organizowaniem konkursów badawczych, w ramach których szuka się powiązań między medycznym skanowaniem ciała a smartfonami, w nadziei, że w niedługiej przyszłości pierwsza wizyta u lekarza zostanie zastąpiona kontaktem z własnym telefonem. To nadal niewiele, szczególnie gdy mamy świadomość, że tego typu urządzenia pojawiły się na rynku już w ubiegłym roku i ich cena nie przekracza kosztu smartfona. Poza tym, jedna jaskółka wiosny nie czyni.

 

Gdzie więc są producenci smartfonów, gdy Google ogłasza kolejne szalone ale coraz bardziej realne w kształtach pomysły w ramach swojego laboratorium X? Nigdzie, dłubią przy rozdzielczościach ekranów w smartfonach, dodają gigabajtów i kiloherców.

Zostaw odpowiedź