fbpx

Szef Blackberry: za 5 lat tabletów nie będzie. Prasa: to głupek

Thorsten Heins, aktualny prezes Blackberry wywołał burzę w mediach stwierdzając, że “za pięc lat nie będzie już potrzeby posiadania tabletu”. Wielu głupich dziennikarzy nazwało Heinsa głupcem – lub dało do zrozumienia że nim jest.

Szef Blackberry może wcale nie być tak daleki od prawdy, jak dziś wielu obserwatorom może się to wydawać.

To prawda, że Blackberry poniósł klęskę na rynku tabletów. Ale prawdą jest też fakt, że potrafił wykreować sobie rynek na nietypowe smartfony, które wyróżniały się ideą, oprogramowaniem, wykonaniem i designem od konkurencji. Dlatego warto chociaż przez chwilę zastanowić się dlaczego Thorsten Heins wyraził takie, a nie inne zdanie.

 

Nie sposób nie zauważyć na rynku przynajmniej dwóch trendów, które mogą wyeliminować tablety z rynku.

 

Po pierwsze przekątne ekranu w smartfonach wciąż rosną i do 7-calowych tabletów pozostało im bardzo niewiele. Rośnie także ich moc obliczeniowa, a więc i funkcjonalność. Praktycznie wszystkie tablety i smartfony korzystają z tych samych systemów operacyjnych.

 

Niewątpliwie, w którymś momencie użytkownicy zadadzą sobie pytanie – po co mi dwa urządzenia o tych samych funkcjach, różniące się przekątną ekranu o 2 cale lub mniej? Wtedy trzeba będzie podjąć decyzję – smartfon czy tablet? Odpowiedź znamy wszyscy.

 

Drugi trend to agresywna polityka producentów laptopów. Przykład to ultrabook – projekt, który realizuje Intel – jego celem jest stworzenie maksymalnie mobilnego laptopa z zachowaniem pełnej funkcjonalności klasycznego desktopa. Różnymi odmianami tego pomysłu są tablety z dopinanymi klawiaturami np Microsoft Surface lub Dell XPS.

 

Chociaż tablety wypychają klasyczne desktopy z rynku, to nie sposób nie zauważyć, że brak klawiatury wyraźnie ogranicza ich funkcjonalność. Stąd rynek laptopów będzie rósł i podgryzał tablety.

 

Ten krótki zarys sytuacji nie wyczerpuje tematu, a pokazuje tylko dlaczego spora część dziennikarzy może co najwyżej komentować decyzje prezesów wielkich korporacji, ale nigdy w ich buty nie wejdzie. Najzwyczajniej w świecie nie jest im dane spojrzenie na rynek z jakkolwiek dalszej perspektywy niż premiera najbliższego iPhone’a.

Zostaw odpowiedź