Szwedzi uszczelniają granice: koniec z tanimi zakupami z Chin

Szwedzki PostNord nie będzie już jednym z operatorów chińskich sklepów internetowych.

 

Jest tajemnicą poliszynela, że jednym ze źródeł sukcesów chińskich sklepów internetowych w Europie jest wysoka skuteczność usług logistycznych, które pozwalają kupującym uniknąć VATu na terenie Unii Europejskiej. Tylko ten jeden zabieg pozwala zaoszczędzić znaczne kwoty. A do tego dochodzi zazwyczaj obniżka ceny o zarobek europejskich dystrybutorów lub dilerów, a więc kolejne kilkadziesiąt procent, co składa się na ceny produktów czasami niższe nawet o połowę. Wielu kupujących ulega więc pokusie ryzykując kupno podróbki lub dostanie się pod lupę krajowych służb celno-skarbowych. Teraz, Szwedzi ucinają jeden ze „bezvatowskich” szlaków.

Jednym z powodów nastania szwedzkiego raju tranzytowo-podatkowego była niezgoda narodowego operatora pocztowego PostNord oraz szwedzkich służb celno-podatkowych, co do tego, kto ma naliczać opłaty celno-skarbowe do przesyłek z Chin. Jak szacują Szwedzi ich kraj co roku tracił na chińskim tranzycie co najmniej 100 milionów euro. Stąd szybko ustalono, że odpowiedzialnym jest PostNord, który ma natychmiast zacząć naliczać wszystkie opłaty.

Co więcej, PostNord stwierdził, że aby cała operacja była opłacalna, trzeba do każdej paczki doliczyć prawie 13 euro opłat administracyjnych, które pokryją koszty odprawy celnej. W takiej sytuacji trudno sobie wyobrazić, że ruch szacowany na 150 tysięcy przesyłek dziennie nie stopnieje bardzo szybko do wartości oscylujących w promilach aktualnych statystyk.

Zostaw odpowiedź