fbpx

The Economist: Europa śpi, Ameryka frunie

W ubiegłym tygodniu najciekawszą technologiczną myślą była krótka analiza opublikowana przez The Economist, jak można podejrzewać, z powodu europejskiej podróży prezydenta Obamy. Pod szerszymi auspicjami Europe vs America drukowana edycja biznesowa poruszyła problem konkurencyjności obu gospodarek.

W artykule „From clout to rout” wskazano, jak amerykańskie korporacje „odjeżdżają” europejskiej konkurencji.

Jak widać na poniższym wykresie, który sporządziła redakcja The Economist, około roku 2010 coś się w Europie zacięło. W przeciwieństwie do bardzo udanych pierwszych lat XXI wieku, czas po wielkim kryzysie okazał się bardzo owocny dla gospodarki Stanów Zjednoczonych i bardzo słaby dla gospodarki europejskiej. Zarówno zyski jak i kapitalizacja firm z USA praktycznie osiągnęła dwukrotność wartości osiąganych przez firmy z Europy. W 2006 roku aż 17 firm z Europy należało do grona 50 największych korporacji świata, dzisiaj pozostało raptem siedem – o jedną mniej niż mają Chiny.

 

economist

Chociaż lubimy zachwycać się sukcesem włoskiego Fiata, który pozwolił sobie na kupno samego Chryslera, czy też Nestle w sektorze FMCG to sytuacja europejskich gigantów nie wygląda dobrze. Widać to chociażby po fińskiej Nokii, czy francuskim Alcatelu – korporacjach, które były jeszcze dekadę temu gigantami, dzisiaj zaś nie istnieją, a tymi którzy je pogrzebali byli przede wszystkim konsumenci europejscy. Inni przegrani zmian po 2008 roku to: BP, HSBC, Vodafone, GSK, Total, BNP Paribas, czy Orange.

Statystycznie europejska firma jest warta 8 miliardów dolarów i zarabia około 450 milionów rocznie, zaś amerykańska 18 miliardów przy zarobku blisko 750 milionów dolarów. Jak zauważa redakcja The Economist, problem tkwi nie tylko w statystykach, ale w faktycznych różnicach pomiędzy liderami poszczególnych sektorów po obu stronach Atlantyku. I tak: wartość rynkowa Unilevera to 3/5 Procter & Gamble, Airbus to raptem połowa wartości Boeinga, Siemens to trzecia część wartości General Electric, Deutsche Bank to raptem 1/10 JPMorgan Chase. Podobna proporcja zachodzi przy porównaniu Walmarta i Tesco lub Carrefour.

Co najbardziej zaskakujące, wielkość gospodarek USA i Europy jest podobna, pomimo to, rodzimy rynek zbytu największych firm europejskich jest o połowę mniejszy niż rodzimy rynek zbytu firm amerykańskich. Co więc poszło źle? Wygląda na to, że europejska gospodarka jest za słabo zintegrowana, w przeciwieństwie do wielu politycznych głosów pojawiających się w państwach UE, aby więzi wewnątrz europejskie osłabić.

Objawem owego braku wystarczającej integralności gospodarki europejskiej jest niemożność mądrego zarządzania budowaniem innowacji na skalę globalną, nie zaś krajową czy kontynentalną. Ponadto, Europa nie stawia wystarczająco mocno na innowacyjność i nowe technologie – w czasach gdy USA hodowały gigantów nowych czasów, takich jak Google czy Facebook, Europa biernie przyglądała się prowadząc życie spokojnego rentiera.

 

Więcej w artykule The Economist

http://www.economist.com/news/business/21701480-why-european-companies-have-become-fading-force-global-business-clout-rout?fsrc=scn/tw/te/pe/ed/fromclouttorout 

Zostaw odpowiedź